XCOM
Na wstępie rys fabularny – przenosimy się do USA (ujrzymy m.in. Kansas, Wichity, Maine, Bangor i Flagstaff), w lata 50 ubiegłego wieku. Kraj przeżywa powojenny rozkwit, a krajobraz miast przypomina idyllę. Coś na wzór ciszy przed burzą. Jest bowiem pewien problem – z nieznanych przyczyn, niektóre miejsca są mocno wyludnione. Wspaniałą wizję rozwoju oraz beztroski mącą nasilające się doniesienia o paranormalnych wydarzeniach. Istnieje podejrzenie, że Ziemia stała się celem ataku obcych – w dodatku różnych ras. Gracz wciela się w niejakiego Cartera, agenta FBI, a zarazem dyrektora nowo powstałej, tytułowej organizacji XCOM, która początkowo ma studiować kolejne anomalnie, by w końcu pozbyć się wątpliwości, co do ich natury i przejść do rozwiązania problemu najeźdźców.
Gra to FPS oferujący nam szereg misji opartych na modelu 3Z, czyli „znajdź – zbadaj - zniszcz”. Każdą zaczynamy z kwatery głównej - tajnej, rządowej lokacji, z licznymi pracownikami przyjmującymi zgłoszenia o podejrzanych zajściach na terenie całego kraju, w zauważalny sposób cuchnących obcymi. Są one opisywane i nanoszone na ogromną mapę. Właśnie z niej wybieramy, gdzie chcemy się akurat udać. Decyzje nie pozostają bez znaczenia – poszczególne zdarzenia często będą ze sobą powiązane, stąd wymagana jest konsekwencja, żeby nie zgubić tropu. Co dobre, zadań nie wykonujemy sami, ale ze wsparciem innych agentów – to zazwyczaj jedna, czasem dwie osoby. Kiedy docieramy na miejsce zajścia, do walki jeszcze daleko. Na początku należy przeprowadzić rozpoznanie terenu i poszukać źródła zagrożenia. Nie zawsze będzie to łatwe - twórcy zapowiadają, że bardziej od strzelby, przyda się korzystanie z mózgu.
Tak na marginesie, broń palna nawet często nie poskutkuje w starciach z najeźdźcami, a to dlatego, że jednym z głównych reprezentantów nieproszonych gości z kosmosu będzie bezkształtna, czarna masa… Wymaga ona wyjątkowego potraktowania. Sposobem na tych wrogów są oryginalne gadżety, typu granaty ogniowe Blobatov, używane na zasadzie koktajli Mołotowa. Nie znaczy to rzecz jasna, że klasyczne uzbrojenie nie wystąpi, bo w grze spotkamy również innych, „normalniejszych” przeciwników, na których zadziała i zwykły rewolwer. Znajdą się wśród nich między innymi stworzenia o kształcie sześcianu, przejmujące kontrolę nad ludźmi. Ale natkniemy się też na obcych, przed którymi idzie tylko dać susa – na przykład monumentalny, latający obelisk, okazyjnie zmieniający się w strzelający śmiertelnymi promieniami okrąg, nie pozostawi nam złudzeń. Dodatkową atrakcją będzie to, że intruzi mogą pojawiać się znienacka - za pomocą portali. Trzeba przyznać, iż wyobraźni twórcom nie brakuje.
I jako inna gra - jeżeli będzie to wszystko tak, jak zostało zaprezentowane w w zapowiedzi, to będzie super - byle by się nie zamieniło w zręcznościówkę typu "im dłużej wytrzymam przed wejściem do samochodu, tym więcej punktów" - wtedy za darmo bym tego nawet nie tknął.







Poza tym, widząc trailer, stwierdzam iż przydał by mi się nowy komputer. To bedzie mieć wymagania z kosmosu.