Vanquish
Wielka amerykańska metropolia zostaje zaatakowana przez nieznanego wroga. Wkrótce okazuje się, że to Rosjanie, którzy użyli działa satelitarnego, umieszczonego gdzieś na orbicie niebieskiej planety. USA nigdy nie dawało „dmuchać sobie w kaszę”, dlatego też władze kraju z miejsca postanawiają wyeliminować zagrożenie. Gracz wcieli się w niejakiego Sama Gideona – naukowca korporacji DARPA, która zaprojektowała tajemniczy, biały pancerz bojowy. Zbroja przypomina uniform pokazany w jednej ze starszych produkcji Mikamiego - P.N.03, Japończyk otwarcie mówi jednak, że skojarzenia wynikać powinny jedynie z osoby twórcy, a także barwy stroju. Prototypowe urządzenie nazwano Augmented Reaction Suit. Mówi się , że jedną z "mocy" pancerza jest spowalnianie czasu, a więc Kombinezon Zwiększający Reakcje nie stanowi tylko futurystycznej wersji kamizelki kuloodpornej, a zmienia nas w superżołnierza.
Chociaż Sam będzie eliminował wrogów również wręcz, tak skupiać ma się na używaniu broni palnej. Nie myślcie jednak, że przyjdzie ciągnąć za sobą skrzynię z karabinami lub obwieszać się masą sprzętu. Dostaniemy jedną giwerę, która wedle życzenia transformuje w co tylko chcemy - karabin maszynowy, strzelbę albo na przykład wyrzutnię. Fani prucia kolorowymi światełkami poczują się odrobinę rozczarowani, ponieważ oręż wypluje z siebie głównie typowe pociski. Gideon ma także możliwość przejmowania wrogich jednostek, stąd użyje od czasu do czasu na przykład dużego mecha, aby w ten sposób siać większe zniszczenie. Bohater stosuje dość dynamiczny sposób eliminowania zagrożenia. W starciach z większymi wrogami dostaniemy efekciarskie sekwencje QTE okraszone niesamowitą orgią wybuchów oraz pokazów ekwilibrystycznych. Brzmi bardzo japońsko, co pozwala sądzić, że może wreszcie twórcy z Kraju Kwitnącej Wiśni dorzucą swoje trzy grosze do opanowanego przez amerykanów gatunku TPS.
Wątpliwe, żeby w kampanii Vanquish znalazła się dłuższa chwila na odpoczynek. Twórcy postanowili całkowicie zrezygnować z trybu rozgrywki wieloosobowej właśnie po to, by skupić się wyłącznie na szybkiej zabawie w pojedynkę. Gra ma być przesyconą akcją, niezwykle intensywną strzelanką, zupełnie inną od dotychczasowych produkcji tego typu. Choć pierwsza zapowiedź filmowa tytułu pozwalała sądzić, że zaczerpnie on pełnymi garściami z serii Halo, takie rozumowanie okazało się błędne - Samowi z Master Chiefem jest zupełnie nie po drodze, o czym otwarcie mówią deweloperzy. Poza aspektami fabularnymi i personalnymi, zasadniczą różnicą będzie sposób przedstawiania akcji. Nadchodząca produkcja Platinum Games daje nam widok zza pleców postaci, a więc to raczej Gears of War. Mikami nie wstydzi się nawiązań do przygód Markusa Fenixa, tak jak Cliff Bleszinski niegdyś wspominał o fascynacjach Resident Evil 4, które wyszło przecież spod ręki Japończyka. Ta dziwna sytuacja pozwala sądzić, że Vanquish będzie zbiorem najlepszych motywów ze strzelanek i pchnie ten rodzaj rozgrywki w zupełnie nowym, może nawet rewolucyjnym kierunku.






