Uncharted 3: Drake's Deception
O dziwo, przepis na dobrą przygodówkę to w tym przypadku nie wielkie piersi oraz skąpe spodenki. Naughty Dog, choć oczywiście czerpie pewne elementy z Tomb Raider, nie celuje w wielbicieli wdzięków cyfrowych kobiet, zaś żądnych przygód fanów dzieł z Indianą Jonesem. W "trójce" w dużej mierze dostaniemy dokładnie to samo, co zachwycało we wcześniejszych odsłonach serii. Fabularnie, w Drake's Deception celem wyprawy bohatera jest zaginione miasto Ubar. Metropolia w czasach swojej świetności była stolicą arabskiego szlaku handlowego. Legenda głosi, że pewnego dnia Bóg postanowił ukarać skorumpowanych jej mieszkańców i sprowadził na nich straszliwy kataklizm. W ciągu jednej nocy Ubar zniknęło pod piaskami pustyni Rub' al Khali, uznawanej za jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na kuli ziemskiej. Kilka stuleci potem do zasypanego miasta wyruszyła wyprawa, którą poprowadził praprzodek Nathana - Sir Francis Drake. Z niewiadomych przyczyn zaniechał on jednak dalszych poszukiwań. Tam zmierzymy.
W samej mechanice zabawy niewiele się zmieniło - w dalszym ciągu czeka nas porywająca przygoda, podczas której nie zabraknie łamigłówek oraz elementów platformowych. Niemniej, choć receptura ta wydaje się już dość przestarzała, twórcy serwują nam ją w nieco innym, nieprzewidywalnym wydaniu. Ot, za każdym razem, kiedy skoczymy w kierunku jakiegoś elementu otoczenia, aby się go uchwycić, nigdy nie jesteśmy pewni, czy fragment ten zaraz nie odpadnie, kierując naszego bohatera na zupełnie inną ścieżkę. Namiastkę tego mieliśmy już przy okazji Uncharted 2: Among Thieves, a według obietnic twórców w Drake's Deception doznania takiego typu mają być jeszcze bardziej intensywne.
Świetny przykład wymienionego "patentu" stanowi prezentowany mediom na całym świecie etap mający miejsce w płonącym pałacu. Budowlę w pośpiechu opuszcza duet znany z poprzednich części serii, czyli Nathan Drake oraz Victor Sullivan. Dzięki dobrze wyreżyserowanym skryptom akcja jest wartka, ale też nie brakuje uczucia niepewności przed tym, co się może zaraz wydarzyć. Nagle podłoga pod nami zawala się, odsłaniając płonącą klatkę schodową w dole. Przed niechybną śmiercią w płomieniach ratuje nas jednak nie wyciągnięta w pośpiechu dłoń kompana, a niewielki fragment parkietu dwa piętra niżej. Naturalnie wszystkiemu towarzyszy dynamicznie pracująca kamera. Typowo kinowe sceny zapewne zrobią wrażenie na każdym z grających, lecz nie zapominajmy równocześnie, że Drake's Deception obsłuży promowaną przez Sony technologię wyświetlania obrazu w 3D.







Moim zdaniem to pewniak