The Elder Scrolls V: Skyrim
W 200 lat po ostatnio spisanych wydarzeniach, w świecie gry nastąpiły znaczące zmiany - przede wszystkim powróciły smoki. Nasza postać to tak zwany Dragonborn, pochodzący z linii pobłogosławionej przez bogów, z której kiedyś wywodzili się władcy - Septimowie. Jako jedyni potrafili zapalić oni Smocze Ognie, tworzące barierę między światem, a Otchłanią, siedzibą przerażających potworów. Konsekwencję ich nieobecności mogliśmy prześledzić w Oblivionie, gdy zaczęły otwierać się bramy do świata demonicznych Daedr i o mały włos nie nastąpiło nieszczęście. Niestety historia postanowiła zadrwić ze wszystkich. Dynastia upadła, zaś lud urządził polowanie na Ostrza, strażników podległych Septimom. Nie wiadomo czy to zdarzenie było powodem, że gady znów się pojawiły, niemniej jedno jest pewne - główny bohater to jedyna nadzieja na przywrócenie porządku.
Przygodę wieść przyjdzie nam w w większości mroźnej, śnieżnej prowincji Skyrim, na dalekiej północy Cesarstwa. To starożytna ojczyzna Nordów, nieustraszonych wojowników, żeglarzy i rabusiów. Naszym mentorem zostaje jeden z ocalałych Ostrzy – Esbern, który przekazuje nam swoją cenną wiedzę. Dragonborni to nie tylko potomkowie władców, ale także jedni z niewielu mających szansę pokonać smoka w walce sam na sam. Mogą używać zdolności przynależnych normalnie tylko latającym bestiom. Słowa mocy - zwane tu okrzykami, wydrzemy z duszy zabitego właśnie gada lub znajdziemy wyryte na ścianach antycznych ruin, zapisane w starożytnym języku. Będzie to 20 umiejętności, które pozwolą uzyskać przewagę w boju, albo nawet kontrolować napotkanego smoka. Główny wróg jednak to starożytny, bogom podobny Alduin - jego nadejście wieści Apokalipsę.
Wycinek krainy, który przyjdzie nam przemierzyć, to nie tylko zimne, skaliste pustkowia, lecz także żyjące, barwne miasta. Jak dotąd zapowiedziano ich osiem, największe oraz najbardziej okazałe z nich to Windhelm. Według zapewnień twórców, metropolie będą się od siebie znacząco różnić, nigdzie nie ujrzymy podobnych do siebie budynków. Co ciekawe, nic nie jest generowane losowo, każdy "klocek" układanki scenerii został ustawiony rękami projektantów. To samo tyczy się podziemi, których uświadczymy w grze około 120 - nad ich wyglądem czuwa osiem osób. Jak pamiętamy, w przypadku Oblivionia był to tylko jeden pracownik, co odbiło się na powtarzalności lokacji oraz ich wystroju. Odwiedzimy ponadto ruiny starożytnych miast czy katakumb Nordów, gdzie oprócz unikalnych artefaktów znajdziemy zapiski smoczych słów mocy, tak potrzebnych w walce.
No tak DerDevil zapomniał o ludziach ograniczonych umysłowo. Oblivion jest słabą grą jedyni co go wyróżniało to grafika i nic więcej.
Oblivion moim skromnym zdaniem był godnym następcą Morrowinda, i tak jak poprzednicy kroczył ścieżką obraną przez Bethesde. Ja również jak Jedah skończyłem Obka wraz ze wszystkimi dodatkami na 102% i wiąże z nim jak najlepsze wspomnienia, więc przyznam szczerze trochę nie rozumiem tej fali krytyki, która wraz z zaanonsowaniem Skyrima powróciła ps. Horse Armora nie kupiłem:D.
Zaś fabuła no nie powalała ale też nie było tak źle.
A co do The Elder Scrolls V: Skyrim kupie dopiero za parę lat z wszystkim dodatkami tak jak było z dwiema poprzednimi częściami. Bo może w tedy będę miał sprzęt który udźwignie tą grę na wysokich detalach.







