Splinter Cell: Conviction

 
Data: 08 lipca 2009  Autor: Ostach
 
 
Muszę Wam szczerze przyznać, że przez moment zwątpiłem w wielkość Sama Fishera. Gdy przez ostatnie dwa lata wszelkie wieści o najnowszej części jego przygód wyciekały jak krew z nosa (albo wręcz w ogóle nie oglądały światła dziennego), zaczęły mnie ogarniać czarne myśli, że to już nie wypali. W końcu namnożyło się do tego informacji o zaniechaniu prac nad projektem… No i na szczęście chociaż ostatecznie zapomnieć możemy o iście kloszardowskim wcieleniu Fishera (zwanym również „Emo-Samem”), które pokazane zostało światu jeszcze w 2007 roku, bo nasz ulubiony amerykański agent ściął długą grzywę, tak przy okazji bohater stał się starszym panem po pięćdziesiątce, a jednocześnie wyjętą spod kontroli, nieobliczalną maszyną do zabijania. Jak dla mnie – przepis na najlepszą grę tegorocznych E3.
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Serii już dawno potrzebny był zdrowy zastrzyk świeżości. Po części zapewnił jej to Double Agent, ale to jednak jeszcze nie było to... To jeszcze nie był ten szok na miarę pierwszej odsłony długoletniego cyklu. Ekipa z Ubisoft Montreal usiadła zatem przed komputerami, ograli sumiennie wszystkie znane im pozycje skradankowe i doszli do błyskotliwego wniosku, który mi udzielił się już lata temu - brak w nich wszystkich poczucia, że jesteś wyćwiczonym, zimnokrwistym, a także bezlitosnym draniem. Dlatego też największą zmianę w całej grze ma stanowić sam główny bohater – człowiek cierpiący, któremu życie nie raz dało w kość, a który ostatecznie się załamał i z całym nabytym bagażem doświadczeń ruszył w świat kierowany rządzą zemsty.

Fabuła Conviction zaczyna się w momencie, gdy Sam postanawia zrezygnować z pracy w agencji i pomścić swoją córkę, Sarę, która została potrącona przez pijanego kierowcę w poprzedniej części gry. Nie jest to jednak tak proste jak mogłoby się wydawać, bowiem rząd nie zamierza puścić Fishera tak łatwo – uznaje go za swoją własność, bo w końcu bez nich wciąż byłby nikim. Człowiek, któremu skrzywdzi się bliskich, jest zdolny do podjęcia każdego, nawet najbardziej ryzykownego kroku. Agent nie jest już tu tym samym, opanowanym i bezwzględnie słuchającym się „góry” pachołkiem. Pracuje dla siebie, choć twórcy zapowiadają, że w roli „pomocnika” znów dostaniemy do dyspozycji głos panny Anny Grímsdóttir. Co nas jednak bardziej interesuje, to fakt, że praktycznie pierwszy raz w historii serii pozostajemy bez jakichkolwiek gadżetów, bez jakichkolwiek wytycznych, zdani na własną kreatywność i chłodną ocenę sytuacji.

 

Ma to oczywiście niebagatelny wpływ na samą rozgrywkę. Wchodzimy gdzie chcemy, jak chcemy, zabijamy kogo chcemy, robimy przy tym tyle hałasu, ile sami uznamy za słuszne, a wszystko to w skórze jednego z bardziej zasłużonych weteranów gier skradankowych. Twórcy pragną, żeby dzięki tej metamorfozie głównego bohatera, wielkiej przemianie uległa także sama definicja gry tzw. stealth action. Mamy ostatecznie przestać kojarzyć ten gatunek tylko z mozolnym i niezwykle precyzyjnym likwidowaniem wrogów, a całość nabierze wymiaru, jaki znamy głównie z filmowej trylogii o Jasonie Bournie. Klucz do sukcesu to płynne przeskakiwanie pomiędzy akcją, a sekwencjami skradankowymi – koniec z poczuciem zażenowania, gdy w środku misji wzbudzamy alarm i całość zamienia się w mało finezyjną rzeźnię. W Conviction przestajemy być tajniakiem tajnym za wszelką cenę, a stajemy się łowcą, dla którego kluczem do sukcesu jest umiejętność improwizowania, a nie tylko pozostawanie w ukryciu.

 
 
« 12 »
 
 
 
 
 
Gość Fagas (gość)   14.10.2009 20:51
Metal Gear rządzi!
 
 
Gość Autor komentarza (gość)   03.09.2009 22:39
Ciekawa się zapowiada ale i tak królem skradanek jest Hitman.
 
 
Cholasina Cholasina   01.09.2009 20:20
mógłbym powiedzieć że ta część Splinter Cell jest żywcem zerżnięta z przygód Jasona Bourne'a tylko bez utraty pamięc :)i i to mi się bardzo podoba właśnie dzięki temu sprawię sobie tą grę
 
 
Gość RAZOR (gość)   29.08.2009 23:24
nareszcie coś świeżego
 
 
Gość Pyoter (gość)   17.07.2009 23:23
Sam jest świetny! Wszystkie części mi się bardzo podobały. Oczywiście pierwsza odsłona była rewelacyjna! Trzecia była też świetna, zwłaszcza dzięki świetnej grafice i muzyce Amona Tobina! Druga i czwarta część nie były już tak dobre ale kilka godzin zabawy miałem. Na Conviction czekam prawie tak jak na StarCrafta.
 
 
damianxdd damianxdd   14.07.2009 22:38
Sprintel Cell jest fajną grą . Ale grałem w poprzednie części . Myślę za ta częsc bedzie slabsza i to o dużo
 
 
Bonhart Bonhart   12.07.2009 19:53
To będzie must have, mam nadzieje, że byle niedzielny gracz tego nie przejdzie, nie takiego Fishera oczekuje.
 
 
Gość Nezumi (gość)   10.07.2009 19:44
A dlaczego nietrafione porownanie? A niby co takiego ma CoD nowego w kazdej odslonie? Idziesz i strzelasz. Przeszedlem ich kilka - gra jest bardzo przyjemna ale odmozdzajaca na maksa - napieralem jak Rambo i zawsze przeszedlem bez problemu. Myslenie mozna bylo wylaczyc. Wiecej - CoD jest tak do siebie podobny, ze jak po dluzszej przerwie chcialem wrocic do serii to juz nie pamietalem ktore czesci przeszedlem a ktorych nie i nie pomogly ani screenshoty ani okladki czy nazwy. Wszystko sie zlalo w wielka wojenna calosc :D

Ja tam lubie obydwie gry bo kazda w swojej klasie jest znakomita - ale z tych dwoch wole Splinter Cell - przeszedlem wszystkie czesci i zawsze swietnie sie bawilem. Splinter Cell, Hitman, Assassins Creed no i rozrywkowe GTA to zdecydowana czolowka jesli o mnie chodzi.

Przy okazji - conrad b. hart - bardzo czesto nie dalo sie wyrznac wszystkich w Splinter Cellu, bo jesli kogos zabiles to przerywali misje i byl game over Puszcza oko
 
 
Garraty Garraty   09.07.2009 23:22
porównanie do CoD trafione jak kulą w płot :)
ale co kto lubi dla mnie to dno i 3 metry mułu
 
 
conrad b. hart conrad b. hart   09.07.2009 10:58
A ile można robić Call of Duty ?? A tym bardziej w klimatach II Wojny Światowej... gdzie się tylko strzela i zabija, ci sami naziści, te same okopy - to jest dopiero nuudaa... w SC jest odrotnie, założenie główne gry jest takie jakie wspomniał 'spaidi ' - nie chodzi o to ilu się zabije, tylko ilu cię zauważy zanim wykonasz zadanie. Jeśli ktoś podchodzi do SC pod kątem "wyrżnę wszystkich a potem biorę się za wytyczne" to pomylił trochę gatunek gier...
Splinter to Splinter, każdemu podoba się coś innego w grach i czegoś innego w nich szuka. Fani serii z Sam'em Fisher'em już czekają z niecierpliwością na nową odsłonę przygód, ja z resztą też. CONVICTION wprowadza właśnie element dowolności który się praktycznie we wcześniejszych częściach nie pojawiał, dlatego ma szansę odnieść duży sukces ^^
 
 
spaidi spaidi   09.07.2009 10:25
Nie wiecie co mówicie. A trzecia część póki co była najlepsza. Tak w ogóle to jak gra w której chodzi o powolne skradanie, obezwładnianie (nie zabijanie) przeciwników by dojść do celu i wsiąść "magiczną" teczkę może być nudna. Ja po prostu kocham tę serię.
 
 
Garraty Garraty   08.07.2009 23:45
dlatego właśnie przeszedłem w całości tylko Splinter Cell :)
Pandora Tomorrow grałem może ze dwie godziny, Chaos Theory nie dłużej niż pierwszą misję, a za Double Agenta nawet się nie brałem bo ileż można w jedno i to samo...
Sam jest cool, ale gra jest już nudna jak flaki z olejem Doprawdy?
 
 
Gość Deadwish (gość)   08.07.2009 15:14
Jezzzuuu choć w ciebie nie wierze ratuj... ile jeszcze będzie Sprinter Celli ? O,o niech zrobią jedną.... długą.... i dobrą grę a nie kilkaset części o jednym typku który lubi się ze sobą bawić w ciemnościach.... nie żebym nie lubił tej serii bo lubię xD ale naprawdę to się robi powoli nuudddnnneeee dajcie coś nowego Język
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Kategoria
Akcja, TPP
 
Platformy
PC, X360
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Producent
 
Wydawca
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
13.04.10
EUR
15.04.10
JAP
-
PL
-
 
PEGI