Lego Batman
W przeciwieństwie do przygód Indy’ego w świecie klocków twórcy Lego Batman nie zamierzają raczyć nas epizodami z filmów. Wymyślili oni swoją własną fabułę i to chyba dobrze, zważając na średni poziom ekranowej części trzeciej i katastrofalny czwartej. Arkham Asylum, szpital psychiatryczny, który jest „domem” najniebezpieczniejszych złoczyńców miasta Gotham, już z samej definicji placówki nie jest najspokojniejszym miejscem, lecz to, czego mają być świadkiem tutejsze stare, grube mury nie wydarzyło się dotąd nigdy. Ktoś (obstawiamy Pingwina) skrzętnie zaplanował ucieczkę stąd i na pewno nie jest to pomysł skromny, gdyż w jego założeniach wydostać na wolność mają się absolutnie wszyscy zdrowo szurnięci pacjenci.
Kiedy ulice Gotham pogrążą się w chaosie wywołanym masowym atakiem najróżniejszych przestępców możemy spodziewać się, że do akcji sprzątania miasta ruszy nie kto inny jak sam Mroczny Rycerz, plus oczywiście odziany w kolorowe ubranko jego wierny kompan - czyli Robin. Wiadomo już, iż „miłe” kwadratowe towarzystwo, które musimy zapakować z powrotem do psychiatryka, obejmie takie znane persony przestępczego światka, jak Pingwin, Joker, Harley Quinn, Killer Croc, czy zmysłowa Catwoman. W porządku, historia wielkiej ucieczki nie zachwyca, ale jest świetnym pretekstem do potyczek z największymi ikonami świata DC. Klockowymi, lecz ikonami.






