James Cameron's Avatar
Ostatecznie tego zadania podjęło się studio Ubisoft Montreal, mające w dorobku chociażby świetnego King Konga, jeżeli już przy "egranizacjach" jesteśmy. Cameron wierzy, że Kanadyjczycy świetnie spiszą się przy tej tworzonej już około 3 lata (!) produkcji i wysmażą nam strzelankę, która będzie miała szansę zabłysnąć pośród tegorocznego wysypu hitów. Cała sztuka polega na tym, żeby Gracze nie widzieli w Avatarze jedynie kolejnej produkcji na sławnej licencji, lecz raczej grę opartą o świetne i rozbudowane uniwersum. Sprawa zdaje się wyglądać podobnie do tej znanej z tytułów spod znaku Gwiezdnych Wojen - świat i otoczka ta sama, ale linia czasu, bohaterowie oraz kierujące nimi motywy zupełnie inne.
Historia rozgrywa się na malowniczej planecie o nazwie Pandora, zamieszkiwanej przez rasę niebieskoskórych Na'vi. Od niepamiętnych czasów żyją oni tutaj w harmonii, mając za sojuszników otaczające ich faunę oraz florę . Pandora to gęsto porośnięty, kolorowy i zwyczajnie piękny glob, gdzie rosną ogromne drzewa (kilkakrotnie razy większe od tych ziemskich), a jedno z częściej spotykanych tam stworzeń to nieślubne dziecko nosorożca i rekina młota... Spokój kończy się jednak wraz z przybyciem na planetę ludzi - a dokładniej zbrojnej korporacji RDA. Przylecieli tu w poszukiwaniu surowców, które mogłyby pomóc w ocaleniu Ziemi, jednakże aby je zdobyć, są zmuszeni stawić czoła wojowniczym tubylcom. To podstawa, na której opiera się także film, jednakże growe wydarzenia odbywają się na dwa lata przed akcją ze srebrnego ekranu, a dokładniej w momencie, gdy ludzie postanowili przejąć w celach naukowych mityczne miejsce zwane Eywą. Fabuła, jak i zresztą cała gra, z uwzględnieniem choćby najmniejszych detali powstaje pod czujnym okiem ekipy filmowej oraz samego Camerona. Ma to na celu zachowanie jak największej spójności z kinowym hitem.





