Hunted: The Demon's Forge
Produkcja będzie stanowiła RPG akcji, z ukazaniem widoku zza pleców bohatera. Deweloperzy nie ukrywają, że celują w ożywienie klasycznego „łażenia po lochach”, które to dziś jest raczej obiektem żartów. W grze natkniemy się na mroczne jaskinie, truposzy, potwory z piekła rodem, zawiłe historie i do tego naturalnie dojdzie dużo walk. Na pierwszym planie umieszczono dwójkę herosów - osiłka Caddoka oraz elfkę E’larę. Mężczyzna to postawny wojownik, który doszedł do perfekcji w niszczeniu hord wrogów z pomocą miecza. Bierze udział tylko w bezpośrednich starciach i nie zna takiego słowa jak taktyka. Jego towarzyszka działa tymczasem zupełnie odwrotnie - to przede wszystkim sprawna użytkowniczka łuku, preferująca walkę na większy dystans. Oboje się dobrze uzupełniają? Bo nieprzypadkowo mamy taką parkę. Hunted to tytuł robiony głównie pod kooperację, przy czym absolutnie nie oznacza to rzecz jasna niemożności pochodzenia po katakumbach samemu. Podczas misji co jakiś czas czekają nas punkty zapisu, gdzie możemy zmienić bieżącą postać. Drugą pokieruje nam SI.
Akcja została osadzona w klimatach mrocznego fantasy. Na bajkową krainę Kala Morr spada tajemnicza klątwa. Ziemia spowija się w ciemności, wkraczają na nią wszelkiej maści potwory, siejące zgrozę i porywające ludzi. Właściwa historia zaczyna się wraz ze snem Caddoka. Ujrzał on w nim starożytny artefakt i natychmiast postanowił go odnaleźć. Zabiera zaznajomioną elfkę w podróż o dwóch celach – ku odkryciu źródła inwazji, a przy okazji znalezieniu wyśnionego przedmiotu. „Po drodze” czeka ich cały szereg przygód oraz nieobowiązkowych misji pobocznych, wymagających zaangażowania obu osób. Nie zabraknie konwersacji z mieszkańcami Kala Morr i systemu podejmowania decyzji - co nie zmienia faktu, że tempo gry wyznacza walka, zapowiadająca się dość specyficznie.
Wyróżnia ją współpraca. Producent gry mówi o „kooperacji na dystans”. Caddoc jest nieustannie osłaniany przez E’larę, często ustawiającą się na wzniesieniu. Łuk oraz miecz lub siekierę wspiera system czarów. Pokazywano już, jak elfia wojowniczka rzuca zaklęcia zamrażające wrogów, po czym druga osoba podbiega do nich i brutalnie kruszy na kawałki. Natomiast gdy bohater dostaje baty, towarzyszka wykorzysta zdolność leczenia na odległość oraz przekazywania mu przydatnych umiejętności. W kluczowych momentach walka zwalnia, a wtedy możemy zastosować najbardziej zabójcze ciosy. Co ważne, produkcja wykorzystuje system ulegających zniszczeniu osłon. Co więcej? Nieraz napotkamy misje wymagające koordynacji działań poza polem bitwy. Przykładowo, kobieta z wysokości przestrzeli liny na moście zwodzonym, by kompan przedostał się na drugą stronę.






