F.3.A.R.
Po raz trzeci postraszy nas wszechmocna Alma, wraz z nią zaś główni bohaterowie, jej synowie – czyli znany nam z pierwowzoru Point Man i Paxton Fettel, który to powrócił z martwych w poprzednim epizodzie… Matka szaleje, a w dodatku jest w zaawansowanej ciąży z komandosem Becketem – grywalną postacią z Project Origin. Wyczekiwanie na dziecko jest ciężkim okresem w życiu każdej kobiety, a co dopiero potężnego widma… Nastroje Almy wpływają na rzeczywistość, wywołując coraz większe anomalie, z jakimi borykają się resztki komandosów od spraw paranormalnych plus rzecz jasna wymienieni wyżej bracia. Co ciekawe, nie tylko przestali być oni teraz śmiertelnymi wrogami, lecz będą ze sobą ściśle współpracować - w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak, główną atrakcją tytułu ma być bowiem tryb kooperacji.
Jeden z graczy wcieli się w uzbrojonego po zęby Pointa, mogącego przy okazji zwalniać czas, drugi w Paxtona, korzystającego ze zdolności telekinetycznych. Taki duet idealny - z jednej strony najnowocześniejsze bronie i zabawki do zabijania, z drugiej kontrola umysłów, rozbudowany widok na mapę oraz rzucanie wrogami siłą woli, czy nawet przejmowanie kontroli nad ich ciałami. Warto niemniej zaznaczyć, że nie będziemy musieli pomagać sobie na siłę (w końcu samo rodzeństwo nie przepada za sobą) – idzie chodzić zupełnie innymi ścieżkami, mimowolnie ułatwiając życie „partnerowi” poprzez eliminację części wrogów. A co jeśli wolimy grać sami lub nie mamy nikogo pod ręką? W tym wypadku przejmiemy kontrolę nad Point Manem, a bratem pokieruje zaawansowana SI.
Warto wspomnieć jak współpraca wygląda w praktyce – na zaprezentowanych mediom materiałach nie brakuje scen, gdzie Fettel unosi wrogów w powietrze, zmieniając ich jednocześnie w łatwy cel dla kompana. Ten z kolei może odwdzięczyć się wykorzystując „bullet time” - między spowolnionych nieprzyjaciół błyskawicznie wskakuje wtedy Paxton i zmienia ich w zimne trupy. Poza tym, nie zapominajmy o możliwość przejmowania kontroli nad przeciwnikami – wystarczy wcielić się w żołnierza ubezpieczającego tyły szturmującego naszą kryjówkę oddziału, aby odwrócić uwagę jednostki, równocześnie otwierając ogień z dwóch stron. Lub jeszcze inna sytuacja - bardziej odporny na obrażenia Point Man wystawia się na ostrzał snajperów, podczas gdy brat wykorzystując zdolność widzenia tajnych przejść, zakrada się do nich i wykańcza po cichutku...


ale to bardzo dawno było...



