DiRT Showdown
Bierzemy drapieżnie wymalowane auta maści wszelakiej i wrzucamy na arenę, aby przy dźwiękach giętej blachy oraz charczeniu zajeżdżanych silników spalinowych uciechę miała publika. Zasady fair play na bok, liczy się widowiskowość. W trybie kariery, rozciągniętym na cztery sezony, natkniemy się na szereg dyscyplin niewiele mających wspólnego z tym, do czego przyzwyczaiły nas relacje z najznakomitszych torów całego świata, emitowane w ramach ramówki sportowych kanałów telewizyjnych. Całość przypominać ma raczej ocenzurowaną wersję pojedynków na szosie znanych z Mad Maksa - rozwalanie rywali będzie odpowiednio punktowane, ale na szczęście w całym tym chaosie regulamin zabrania używania broni palnej. Jedyne narzędzie zniszczenia to nasze własne, wzmocnione auto.
Już nie tyle ważne staje się dojechanie do mety na pierwszym miejscu, co w ogóle dotarcie do linii końcowej. W podstawowym typie wyścigów weźmie udział 8 zmodyfikowanych fur, zmagania zaś przeprowadzane będą na trasach często na siebie zachodzących, aby musiało dojść do karamboli lepszych, niż takie na oblodzonym skrzyżowaniu, kiedy współpracy odmawia sygnalizacja świetlna – jako najprostszy przykład podaje się tor w kształcie ósemki. Do tego dochodzą zniszczalne elementy otoczenia, rozsiane na przestrzeni całej trasy. Po przywaleniu powiedzmy w złożone w większości ze zdezelowanych opon pobocze, stara guma wytoczy się masowo pod koła nadjeżdżających z tyłu przeciwników, utrudniając im manewrowanie. W zależności od założeń danej imprezy, celować będziemy w jak najlepszą pozycję w rankingu, najwyższy dorobek punktowy (za kraksy oraz wszelkie sztuczki), ewentualnie przyjdzie rozwalić określoną ilość wyznaczonych obiektów w mocno ograniczonym czasie.






