Darksiders: Wrath of War

 
Data: 08 czerwca 2009  Autor: Ostach
 
 
Kiedy Darksiders: Wrath of War zadebiutowało przed dwoma laty na Electronic Entertainment Expo tytuł nie zrobił furory. Ba! - został zepchnięty ze sceny i w najlepszym wypadku potraktowany jako jedna z tych ambitnych, lecz też niszowych pozycji. To samo spotkało go niestety w Los Angeles i w rok, a także dwa lata później, czyli ostatnio. Toteż spójrzmy prawdzie w oczy - pewnie większość z Was, aż do zobaczenia tego tekstu, nawet nie miała pojęcia o istnieniu gry. Kolejne wieści z produkcji płyną jak krew z nosa, a promocja w mediach jest niemalże zerowa. Czy słusznie?
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Skłamałbym, gdybym powiedział, że z Wrath of War wszystko jest w porządku… Ziemię dotknęła tutaj oto katastrofa, największe miasta legły w gruzach, ludzie zaczęli zamieniać się w bezmózgie zombie. A to z powodu olbrzymiej bitwy, którą toczą ze sobą Piekło i Niebo. Co ciekawe, my - jako Wojna, jeden z czterech jeźdźców apokalipsy, stajemy pośrodku konfliktu, bowiem obwiniani jesteśmy przez obie strony o jego rozpoczęcie. Co robić - chwytamy za kilkumetrowy miecz i wypasioną spluwę, koncentrując się tylko na tym, by dosięgnąć cwaniaczka, który wpakował nas w cały ten bajzel... Nie, z tym tytułem absolutnie nic nie jest „w porządku”.

Darksiders w sumie ciężko zaszufladkować do jakiejkolwiek kategorii, na jakimkolwiek polu. Twórcy nieustannie mieszają ze sobą klimaty, przeplatają z pozoru kompletnie nie pasujące do siebie elementy, a jednak w misz-maszu, jaki im ostatecznie wychodzi, znajduje się pewien złoty środek. Właśnie pewien wszechobecny absurd sprawia, że zaczyna się mięć chętkę na nieco więcej. Weźmy chociażby anioły i demony, którym to przecież na okrągło będziemy kopać tyłki. Futurystyczna zbroja w połączeniu z pierzastymi skrzydłami? Olbrzymie ostrze w jednej łapie, a w drugiej dubeltówka (no dobra, dubeltówki nie będzie, ale to tak dla lepszego zobrazowania paradoksu)? O tym, że całość rozgrywa się w pogrążonym w zagładzie, współczesnym mieście już nie muszę wspominać.

 

Nasz główny bohater, Wojna, to takie nieślubne dziecko Kratosa z God of War i Hulka. Ciężki pancerz, nałożony na łysą glacę kaptur, „klockowata” budowa ciała, rzucanie w przeciwników samochodami, a zarazem niesamowita prędkość, olbrzymie skoki plus powietrzne wygibasy z udziałem kilkumetrowego miecza. Tak, brzmi to fajnie, ale wygląda co najmniej głupio. Za całe to szalone zacięcie artystyczne możemy podziękować Joe Madureirze, twórcy komiksów, który w głównej mierze odpowiada za plastyczną stronę gry. Zrobił on z wysoko postawionych szych w niebie i piekle cybernetycznych wojowników, z ciężkimi gnatami i rządzą mordu w oczach. Zaraz, skąd my to znamy? Z Too Human, które lekko mówiąc za wiele na rynku niestety nie zwojowało…

 
 
« 12 »
 
 
 
 
 
Gość Damian xD (gość)   12.07.2009 11:28
Fajna gra się zapowiada
 
 
Gość RychuPeja (gość)   05.07.2009 16:58
Fajna gra można grać
 
 
Gość peja (gość)   30.06.2009 19:06
dobre oby tak dalej
 
 
Gość Autor komentarza (gość)   25.06.2009 21:13
to nie jest fajne to jest extra fajne
 
 
Gość gdraees (gość)   19.06.2009 22:14
ale to fajne
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Tytuł oryginalny
 
Kategoria
Akcja, Zręcznościowa
 
Platformy
PC, X360, PS3
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Producent
 
Wydawca
THQ
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
01.01.10
EUR
07.01.10
JAP
-
PL
-
 
PEGI