Battlefield: Bad Company 2
Pierwszą część Bad Company lansowano na tego typu produkcję, w której z ziemią zrównać można praktycznie wszystko. Po premierze gracze zweryfikowali te obietnice i niestety nie było już tak kolorowo. Owszem, destrukcji ulegało naprawdę wiele budynków, drzew, ogrodzeń, ale wszystko to było jakieś przewidywalne, do tego momentami brakowało konsekwencji. Te drobnostki odchodziły jednak w zapomnienie przy niezaprzeczalnie wspaniałym klimacie gry. Produkcja DICE opowiadała o losach czterech niesfornych wojaków, z których każdy przeskrobał coś, za co przydzielony został do tytułowej jednostki. Głównym bohaterem był Preston Marlowe, który trafiwszy do zawadiackiej ekipy przyjęty został dosyć chłodno. Po czasie jednak chłopaki zaczęli dogadywać się wspaniale, zaś ich perypetie utrzymane były w beztroskiej otoczce – co rusz padały jakieś żarty, a wojna stanowiła właściwie tło do zadania głównego... czyli zbierana pozostawionego przez wrogów złota. Po prostu chciało się brnąć w rozgrywkę, by poznać dalsze losy lekkoduchów.
Z czym dane nam będzie się zmierzyć w Bad Company 2? Z nieznanych nam powodów deweloper dosyć skąpo wypowiada się na temat niuansów fabularnych. Wiemy, że trafimy w samo serce konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi oraz Rosją (a jakże), a wszystko zacznie się na terenach okrutnie mroźnych i zaśnieżonych. DICE zapewnia jednak, że akcja gry nie będzie przez cały czas toczyć się jedynie na białym „tle” – to dobrze, monotonie należy tępić. Jak przypomniałem wcześniej, w pierwszej części chodziło głównie o zbieranie złota i wszelkie perypetie z tym związane (a było ich sporo). Czy to samo czeka nas w kontynuacji? Deweloper nabrał w tym temacie wody w usta. Wiadomo z pewnością, że znowu wcielimy się w postać Prestona, a towarzyszyć nam będą ci sami delikwenci, co i poprzednim razem. Wychodzi także na to, iż beztroska chłopaków zostanie poddana próbie – twórcy mówią o bardziej poważnych zadaniach, wobec których czteroosobowa trupa zmuszona będzie zmienić swoje podejście do życia. Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie ZBYT dojrzale; to zabiłoby ducha gry.
Jak deweloperzy podchodzą do innego kluczowego elementu rozgrywki, czyli wspomnianych już zniszczeń? Tutaj zapał jest dosyć umiarkowany - DICE nie zmierza raczej na tej płaszczyźnie konkurować z Volition i ich Red Faction: Guerilla. Celem studia nie jest sprawienie, by dosłownie wszystko na danym poziomie mogło ulec zniszczeniu. Chodzi natomiast o to, żeby gracz czerpał z rozwałki przyjemność, nie zastanawiając się nad tym głębiej i przede wszystkim nie musiał jej kwestionować. To jest najważniejszy cel. Standardowo więc niszczyć będziemy drzewa, ściany, płoty, pojazdy… Należy oczywiście spodziewać się usprawnień w tej kwestii, lecz nie jest to coś, co szwedzka ekipa obrała sobie za punkt honoru. Innymi słowy, stwierdzenie chłopaków z Volition, że jeżeli chodzi o destrukcję, to są 5-10 lat przodu, nie wjechało DICE na ambicje.
Oby tak pozostalo
Zimaaaa.......... oczywiście tylko to.
Cieszę się, że bad comapny 2 wyjdzie również na PC-ty z pewnością zagram w tą grę jeśli nie przesadzą z wymaganiami. Mam nadzieję, że klasa snajpera zostanie normalnie dopracowana coś ala cod mw, a nie tak jak z BF 1942 czy bf 2.
Oby było dużo otwartej przestżeni






