Assassin’s Creed: Brotherhood
Wstęp do całej opowieści jest iście epicki. Templariusze szturmują oto willę rodziny Auditore. Atak zaskakuje głównego bohatera, który desperacko stara się ratować swoje miasto. Niestety, przeważające siły wroga powoli, acz stanowczo miażdżą wszelki opór. Wizualnie bez pudła - w oddali aż po horyzont jednostek oraz maszyn oblężniczych. Na okrągło nad głową świszczą bohaterowi strzały, budynki i mury kruszą się pod ostrzałem armat. To zdecydowanie największa batalia w historii serii Assassin’s Creed. Porównanie jej do podejścia armii Roberta de Sable pod bramy świętego miasta Masyaf z pierwszej części byłoby nie na miejscu... Willa upada, zaś w ręce nieprzyjaciela wpada mentor Ezio, wuj Mario. Nieszczęśnik zostaje zabity, sam młodzieniec jednak ratuje się ucieczką.
Akcja przenosi się do Rzymu. To właśnie tutaj ostatni żyjący Auditore zacznie werbować, a także trenować członków tytułowego bractwa. Rola kompanów jest niebywale duża. Mogą oni odwrócić uwagę strażników od Ezio, większe grupki przeciwników zostaną zasypane strzałami z dachów, jeżeli tylko damy znak... Opcji ma być od groma, firma Ubisoft nie pokusiła się jeszcze ujawnić ich wszystkich. Adeptów sztuki zabijania wyślemy też na misje poboczne - jeżeli się spiszą, otrzymają dodatkowe punkty doświadczenia, zwiększy się też ich pasek życia. Towarzyszy ponadto „ulepszymy”, tak aby byli po prostu skuteczniejsi w walce. Naturalnie do powierzonych zadań możemy wysłać więcej niż jedną osobę - w tym wypadku ewentualna nagroda jest dzielona po równo. Smuci fakt, że o ile mowa jest o zadaniach drugoplanowych, nie będziemy mogli autentycznie ich rozegrać. Dzieje się to obok głównej osi fabuły i jedynie, co dostaniemy, to informacja, czy wypełnienie danego celi powiodło się, czy też nie.
Obok „menadżera” zabójców pojawi się również znany system rozbudowy miasta, z tą różnicą, że zostawiamy zniszczoną przez Templariuszy willę Auditore, którą dopieszczaliśmy w części drugiej, a zabieramy się za nieruchomości w samym Rzymie. Wpływ gracza na metropolię będzie widać gołym okiem, gdyż ludziom w zakupionych przez nas miejscach żyje się lepiej. Co się tyczy dostępnego arsenału, na wyposażeniu Ezio Auditore de Firenze nareszcie pojawić się ma kusza. Podobno Ubisoft otrzymało także mnóstwo skarg od fanów, odnośnie tego, że zabójca porusza się za wolno, dlatego możemy być pewni, iż w Brotherhood sterowana przez nas postać będzie zwinniejsza. To plus dla asasynów, lecz co z Templariuszami?






