Hybrid
Będziemy mieli do czynienia z dynamicznymi potyczkami drużynowymi, a skoro tak, to potrzeba przynajmniej dwóch stron waśni. Zdecydowano się na rywalizację o światową dominację w futurystycznym świecie między obcą rasą znaną jako Variants, a ludźmi działającymi pod nazwą Paladynów. W starciach uczestniczyć ma do sześciu osób, po trzy na stronę, ale pojedyncze walki na określonych planszach rozgrywać się mają na tle wielu innych, toczonych równocześnie. Dostaniemy mapę naszego globu podzieloną na obszary, te zaś z kolei na dalsze rejony i w każdym miejscu trwać będzie stale wojna o wpływy. Deweloperzy wydają się niezwykle dumnie z takiego rozwiązania. Na bliższy dystans jest przejrzystość podczas potyczki, a w szerszym ujęciu stajemy się częścią ogromnego konfliktu…
Oduczymy się przy okazji tego, do czego w większości przyzwyczaiły nas produkcje TPP. Na pierwszym planie naturalnie strzelanie, lecz wyzbyto się irytującego wielu graczy od dosyć dawna skakania wokół wroga przy równoczesnym prowadzeniu ognia. Używanie elementów otoczenia w formie osłon to podstawa ciekawej mechaniki rozgrywki. System pozwala na szybkie przeskakiwanie między bezpiecznymi punktami na planszy, dając nam możliwość większego skupienia się na celności podczas automatycznego przebiegania z miejsca do miejsca. Nie przemierzamy lokacji według własnego widzimisię. Większą wolność ruchów otrzymujemy przy odpaleniu silników rakietowych, lecz na krótką chwilę, gdyż służą one głównie do zmiany płaszczyzny prowadzenia ataku. Jeśli przeciwnik zabunkrował się gdzieś w rogu, nic nie stanie na przeszkodzie, żeby poprowadzić ofensywę z którejś ściany, czy wręcz nawet do góry nogami - z sufitu.






