Halo: Reach
Nazwa ta jest doskonale znana koneserom świata Halo, bowiem pojawia się po raz pierwszy w książce Erika Nylunda pod tytułem The Fall of Reach. By za wiele nie zdradzać (warto przeczytać!), autor opisywał w niej dzieje globu zniszczonego przez siły przymierza obcych. Koniec opowieści z miejsca jest znany – planeta Reach zostaje zeszklona. Bungie oto szykuje growy prolog do tych dramatycznych wydarzeń, gdzie jako członek tzw. Noble Team, sześcioosobowej grupki śmiałków, stawiać będziemy opór najeźdźcom. Większość ekipy to Spartanie trzeciej generacji, tańsi i szybsi „w produkcji” niż poprzednicy pokroju Master Chiefa. Takie konkretniejsze „mięso wojenne”. My sami trafiamy do składu właśnie w zastępstwie poległego jej członka. Nazywają nas po prostu „szóstym”. Jesteśmy biegli w sztuce zabijania, więc pasujemy do reszty.
Na pierwszej wypuszczonej ilustracji z Halo: Reach - tej z sylwetkami członków Noble Team (swojego czasu próbowaliśmy je rozszyfrować), zauważalna była jedna ważna rzecz. Każdy był inny, czy to gabarytowo, czy to pod względem preferowanego oręża. Różnorodność w grupie stanowić ma klucz do sukcesu jej działań. Carter-259 to barczyście zbudowany, urodzony przywódca, nie raz wyciągał wszystkich z beznadziejnych sytuacji. Z drugiej strony mamy silnie związaną z nim emocjonalnie niewysoką (jak na Spartan) Kat-320, z metalowym ramieniem, którego historię na pewno poznamy. Są nierozłączni od lat. Dalej Jorge-052, jedyny z drugiej generacji (przez co też po części największy), specjalista od bronie ciężkiej. Pokochany z miejsca przez halomaniaków osobnik z czaszką wymalowaną na hełmie to małomówny Emile-239. A na końcu rzecz jasna jest i snajper - Jun-266. Ujrzymy twarze ich wszystkich, co jest pewnym novum w serii.
1. Historię ręki Kat już w sumie poznaliśmy - straciła ją 22. kwietnia 2552 w starciu z siłami Covenantów, podczas których zginął też poprzedni szósty, Thom-293.
2. Druga strona, ostatni akapit, pierwsze zdanie, ostatnie słowo - powinno być "bronie".
3. Falcon nie jest helikopterem - to samolot pionowego startu i lądowania z napędem turbośmigłowym.
4. LODy to nie system doboru "skomplikowania" obiektów a złożoności geometrii. Skomplikowana to może być zagadka. :) A odległość nie jest jedynym kryterium doboru LODów.
5. Ani słowa o sandboksie i kozackiej brodzie.






