Gears of War 3
Po wydarzeniach znanych z Gears of War 2 koalicja COG rozpadła się. Ratunkiem dla uciekinierów z zapadłego Jacinto stało się morze, a dokładniej - kolonia Raven's Nest. Pierwszy akt gry rzuci nas na ogromny statek, będący kręgosłupem tejże, jedynej bezpiecznej dla ludności planety przystani. To tam toczy się życie, to tam poluje się, czy uprawia warzywa, tam wreszcie też stacjonuje obecnie jednostka Delta, broniąc cywili przed atakami wroga. Jak twierdzi Cliff Bleszinski, Marcus oraz jego załoga, z uwagi na bogatą w negatywne doświadczenia przeszłość, zżyli się ze sobą do tego stopnia, iż zachowują się jak rodzina, a nie zjednoczeni wspólnym celem najemnicy. Ważnym elementem historii stanie się zaufanie do drugiego człowieka. Na twarzach i w oczach bohaterów widoczne będzie zmęczenie, jak też przeżyty koszmar wojny – wszyscy się dosyć postarzeli.
Wkręceni w wojenne tryby zostaną między innymi Jace Stratton oraz Anya Stroud. Gracze obeznani z całą marką Gears of War rozpoznają szybko w pierwszej postaci czarnoskórego żołnierza z komiksu spod znaku GoW wydawanego w Stanach, jednak zaznaczyć należy, że nie zastąpi on kolejnego Carmine'a, bo jest zwyczajnie bardziej doświadczony i na pewno mniej bojaźliwy. Anya zaś... No cóż, jej głos znamy aż za dobrze, bowiem nawigowała ona Deltę już od części pierwszej. Według twórców, zarówno postać Stroud, jak i inne kobiece alter ego, w jakie przyjdzie się nam wcielić w trakcie gry, są ukłonem w stronę żeńskiej części fanów, pozwalającym paniom dużo lepiej wczuć się w rozgrywkę. Wielu z was krzyknie pewnie, że po co im baba w składzie, ale wypada się cieszyć, iż każdy wielbiciel serii znajdzie coś dla siebie - zwłaszcza że tym razem współpracować będą aż cztery osoby. Pogłębione zostaną też wątki dotyczące Cole'a i Bairda.
Z „dwójki” pamiętacie pewnie, że większość Locustów zwyczajnie utopiono, chcąc zapobiec rozprzestrzenieniu się plagi wroga. Skąd zatem wielkie zagrożenie dla ludzkości? Na głównego przeciwnika wyrasta oto rasa Lambentów, będących niczym innych jak zmutowaną wskutek działania imulsji, bardziej krwiożerczą wersją dawnych nieprzyjaciół. Wgląd w ich naturę mieliśmy już w części poprzedniej - w GoW 3 staną się oni niejako trzecią, wiodącą zresztą armią. Groźniejszą? O tak, zwłaszcza że mają możliwość dynamicznego mutowania w trakcie walki. Przykładem takich zachowań niech będą napotykane już w pierwszym akcie drony, które po przyjęciu paru strzałów ujawniają dopiero prawdziwą postać. Nawet rozwalenie korpusu nie kończy sprawy - mackowata szyja popełznie w kierunku gracza w ostatnim, desperackim ataku. Wprowadzenie tego typu przeciwników ma na celu ożywienie gry i utrudnienie jej, zwłaszcza w trybie kooperacji. Ale nie zabraknie również tradycyjnych Locustów, używających nawet (prócz nowego uzbrojenia w dużej ilości) śmiercionośnych bestii bojowych.
- Shit... I still do!







