Puzzle Quest 2
Widać, jak na potężnej fali krytyki, która spotkała twórców po poprzednim dziele, zagrali oni teraz niezwykle bezpiecznie, wypuszczając pozycję w wielu aspektach bliźniaczo podobną do pierwowzoru. Nie da się co prawda opisać świata Puzzle Quest słowem "prostota", niemniej fani części poprzedniej poczują się tutaj jak w domu. Wybieramy bohatera, podróżujemy po klimatycznych lokacjach, wykonujemy główne i poboczne zadania, zdobywamy doświadczenie, coraz lepszy ekwipunek oraz rozmaite zaklęcia... Brzmi jak typowe RPG? Tak w sumie jest, chociaż gra różni się od wszystkich innych pozycji tego gatunku jednym, niezwykle ważnym elementem. System walki ponownie przypomina zasadami Bejeweled - nasze zadanie to ułożenie na planszy łańcuchów składających się przynajmniej z trzech różnokolorowych kulek, albo czaszek. W ten sposób zdobywamy energię potrzebną do odpalenia zaklęcia, bądź atakujemy przeciwnika bezpośrednio.
Do dyspozycji mamy cztery główne klasy postaci - każdy na bank upatrzy coś dla siebie. Ważny jest fakt, że wyboru bohatera dokonujemy intuicyjnie, bo już po nazwie wiadomo, czego można się spodziewać po danym wojowniku. Barbarzyńca specjalizować się będzie w silnych atakach fizycznych oraz zaklęciach ofensywnych, charakteryzując się równocześnie wysoką siłą uderzenia oraz dużą ilością punktów życia. Asasyn to z kolei mistrz długich, dewastujących kombosów, co sprawia, że część przeciwników można zaskoczyć i szybko pokonać w pierwszych paru turach. Dalej, Templariusz – wiadomo, wysoka obrona i siła w jednym, zaś w przypadku maga… No cóż, ilość dostępnych zaklęć jest powalająca. Nowe zdolności zdobywamy oczywiście wraz ze wzrostem doświadczenia, a dodatkowo przy dobiciu do poziomu dwudziestego dostajemy możliwość przetasowania parametrów, co umożliwia całkowitą zmianę profilu herosa.
Fabuła? Wielbiciele pewnej typowości i schematów znanych z części pierwszej (samotny bohater ratujący królestwo przed zagładą) tym razem mogą pokręcić nosem. W skórze samotnego wilka przemierzamy "świat", składający się z aż jednego miasta (Verloren) oraz różnorakich lochów, próbując odkryć tajemnicę stojącą za siłą gnębiącą krainę. Tak, tak - zniknęła dobrze przyjęta w poprzedniej odsłonie gry mapa, co sprawiło, iż Puzzle Quest 2 pod względem eksploracji przypomina nieco Diablo. Znacznie uproszczone zostały również elementy RPG - zniknęły między innymi takie czynności, jak podbijanie i obrona miast, trenowanie własnych zwierząt bojowych, uczenie się nowych czarów od wrogów czy też wykuwanie użytecznych przedmiotów. Zmniejszeniu uległa również liczba parametrów określających postać. W zamian dostajemy opcję poznawania dodatkowych umiejętności dzięki pomocnikom, których zaufanie należy najpierw pozyskać... i to w zasadzie tyle. Raczej słabo. Dobrze zatem, że w zamian przynajmniej poważnie wzbogacono system walki.
Gra jest wręcz fenomenalna Chwila, dźwięk na 6,5? Muzyka wyjątkowo nudna? Jedynka miała wręcz idealnie dobraną muzykę do klimatu gry, gdy miało się mało życia muzyka była dynamiczniejsza itp. więc po takiej nocie nieco się boję o oprawę muzyczną.






