Need for Speed: Shift
Co szokuje już po pierwszych minutach z najnowszym Need for Speed to kompletny brak fabuły. Nie, nie będziemy znowu śledzić losów gościa, co to stracił brata, matkę czy babkę w nielegalnych wyścigach, został niesłusznie oskarżony, albo znalazł jeszcze inny powód, by szukać sprawiedliwości, tudzież zemsty na innym kierowcy. Koniec z "ziomalskim" klimatem, który mocno odchodził od wieloletniej tradycji tytułu. Już ten mały element z pewnością ucieszy wielu z Was zniesmaczonych tym, co miało być niegdyś powiewem świeżości, lecz to na szczęście nie wszystko. Machamy też oto na pożegnanie otwartemu światu. Mocno zaczął on irytować graczy.
Więcej ciekawostek? Przy pierwszym kontakcie z grą wita nas specjalnie udostępniony nam samochód oraz tor. To, jak go pokonamy, będzie miało wpływ na dalszą zabawę, ponieważ po ukończeniu okrążania konsola zasugeruje najlepsze ustawienia rozgrywki dla reprezentowanego przez nas poziomu umiejętności. Trzeba w tym miejscu od razu wspomnieć, że najnowsze dzieło Electronic Arts sprawnie balansuje między zręcznościówką, a symulatorem (co wyraźnie da się odczuć) i tym samym tytuł nadaje się świetnie zarówno pod obytych już z kierownicą śmiałków, jak i dla tych, którzy dopiero za nią zasiadają.
W Shift śmiganie po otwartych metropoliach zastąpiły klasyczne wyścigi po torach. Tych mamy aż osiemnaście, z czego różnych wariacji i dróg, po jakich będziemy się faktycznie ścigać, jest dużo więcej. Poza dobrze znanymi fanom czterech kółek prawdziwymi turniejami, będziemy mieli szansę wziąć udział ponadto w tych czysto fikcyjnych, imprezach stworzonych specjalnie na potrzeby gry. O ile te realne prezentują się poprawnie, tak widać jednak, że deweloperzy poświęcili znacznie więcej czasu i uwagi na stworzenie własnych. Monotonne ulice należą do przeszłości, ilość detali, jakie przelatywać nam będą w czasie jazdy w Shift, potrafi przyprawić o zawrót głowy. Wiwatujący fani na poboczach plus bardzo dynamiczne tła (choćby nisko lecący samolot) umilają nam jazdę i wyróżniają nieco najnowsze dzieło EA w szeregu innych obecnych na rynku wyścigów.
Co do gry to niestety się zawiodłem i stanowczo bardziej podoba mi się nowy Colin Dirt 2, a po zagraniu w demo Forza 3 nie mogę się doczekać tej właśnie gry
a ten crap tnie chodź nie ma takich wymagań...Co do konsoli i piecyka lepiej na piecu można zawsze podpiąć kierownice lub też pada więc konsole jak na razie chowają się już przy średniej klasy PC poza tym konsola ma rozdziałkę coś koło 1440 czy jakoś a piecyk 1920
Wcale nie lepiej, a nawet gorzej. Nie podłączysz sobie dowolnego kontrolera do gry, nie wspominając nawet że możesz grać na CamSpace

tez tak mialem "wepchnieciem przeciwnika na swój dach" hehe
co do ladowania to mi takze szybko sie ładuje ze nawet nie zdąże przeczytac np. 1zdania wyswietlonego w czasie owego loading
Jedna rzecz - jak wjadę w przeciwnika od tylca, to idzie wypchnąć go na swój dach i przejechać pod nim. Bardzo dziwna sprawa.
ale gra i tak mi się podoba

zacznijmy od tego, że jest to żywcem zerżnięty (marny) klon GRIDa połączony z Pro Street.
kolejnym DUŻYM problemem jest niekompatybilność gry z kartami ATI!
a sama rozgrywka jest beznadziejnie nudna i nijaka... nie wiadomo o co i po co chodzi, wybierasz wyścig i jedziesz i tak w koło macieju...
okrutnie długie loadingi (4GB RAM), denny model jazdy - samochody RWD tańczą z gwiazdami na lodzie jak tylko ruszają, ospojlerowane odrzutowce nie trzymają się nawierzchni, przeciwnicy to Destruction Derby 21 wieku!
podsumowując gra to chłam i nie jest warta złamanego grosza!






