James Cameron's Avatar

 
Data: 14 grudnia 2009    Platforma: X360  Autor: Jedah
5,8/10
OCENA
 
 
Głośne filmy bezapelacyjnie muszą mieć martketing zakrojony na tak szeroką skalę, że nawet australijskie plemiona aborygenów mają pojawić się w kinie na seansie. Kampania nie powinna ominąć żadnej klasy społecznej - co jest zrozumiałe, bo w końcu dziś stworzenie obrazu pochłania kolosalne pieniądze, a każdy dzień zwłoki w zdjęciach to równowartość polskiej dziury budżetowej. Sławna twarz aktora, reżyser - wizjoner, kompozytor tani nie są, więc wszelkie reklamówki bombardują nas z każdej strony, od kubka w fast foodzie po bilbordy na zakrętach. Przy okazji i biedni ducha winni gracze wrzucani zostają w te tryby, bo na półkach sklepowych pojawiają się tytuły tworzone na podstawie Hollywodzkich superprodukcji. W większości przesłabe. A czy James Cameron, który wyciągnął z głębin oceanu Titanica, a wcześniej przywołał terminatorów z przyszłości, zawojuje nie tylko kinowe sale, lecz również nasze odbiorniki HD oraz monitory ze swoim Avatarem?
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Jak głoszą plotki, uniwersum przedstawione w grze i filmie było co prawda tworzone przez reżysera wiele lat, ale prawdę mówiąc ja nie dopatruję się tu jakiejś niesamowicie oryginalnej historii. Mamy przyszłość, ludzkość zapuszcza się w najdalsze części galaktyki w poszukiwaniu surowców, których największe złoże (na naszą niekorzyść) znajduje się na nieprzyjaznej dla człowieka pod względem warunków do życia planecie Pandora. Po dotarciu do globu okazuje się ponadto, że zlokalizowana przez nas cenna ruda umiejscowiona jest dokładnie pod wioską niebieskoskórych tubylców. Na'vi, bo o nich mowa, to wytrenowani łowcy, którzy od wielu stuleci zamieszkują te rejony i doskonale przystosowali się do krwiożerczej fauny oraz flory na pozór rajskiej Pandory. Naturalnie nie w głowie im opuszczać domy i pozwolić maciupkim ludziom wydobywać drogocenny kruszec. Co w takim wypadku może zrobić rasa ludzka?

Jak to co - oczywiście najłatwiej rzucić się do walki, spróbować wymordować mierzących prawie dwa i pół metra Na’vi. Niemniej „geniusz” Camerona idzie dalej. Reżyser przedstawia zdecydowanie bardziej pokojowe rozwiązanie – po cóż mamy atakować autochtonów, skoro technologia pozwala na przerzucenie świadomości żywego człowieka w ciało sztucznie wyhodowanego tubylca, zwanego oto tytułowym Avatarem. Następnie pozostaje tylko sprawić, aby „smerfy” zaufały podstawionemu wysłannikowi i grzecznie gęsiego opuścili interesujące ludzi miejsce. Cały plan wydaje się banalnie prosty, lecz jedynie pozornie. Za „sterami” klona może zasiąść bowiem wyłącznie odpowiedni człowiek, taki o charakterystycznych genach - a o takiego łatwo nie jest.

 

Dobra, mała przerwa. Wyobraźmy sobie teraz, że tych dwóch akapitów wyżej, które nieco naświetliły Wam fabułę, nie było i zaraz po odpaleniu gry oraz wyborze płci lądujemy w butach żołnierza korporacji RDA - Rydera. Krótko po tym opuszczamy obóz wojskowy i wyruszamy na podbój Pandory. Dalej mamy trochę strzelania w dżungli, a nagle ni z gruszki, ni z pietruszki stajemy się „oblatywaczem” Avatara. Sami przyznajcie, iż raczej słabe wprowadzenie do niezwykle „głębokiego” uniwersum, jakim miało to wszystko być. Aż dziw bierze, że twórcy między innymi mojego ukochanego Assassin’s Creed II, czyli Ubisoft Montreal, dopuścili się tak kalekiego oraz całkowicie niedorzecznego wstępu. Po co tu jestem? Kim jestem? I dlaczego strzelam do tych niebieskich gości skaczących po drzewach? To jedynie niektóre z pytań, jakie w pierwszych chwilach zaświtają Wam w głowie przy przemierzaniu planety. Na szczęście niezwykle bogate oraz kolorowe środowisko Pandory na chwilę sprawiło, że wyłączyłem swoją dociekliwość i zacząłem jako tako cieszyć się grą…

 
 
 
 
 
 
 
Signora Signora   20.12.2009 22:46
Mi sie w LOTR'y gralo dobrze. Gry bijatyki z anime np. Dragon Ball, czy Naruto, tez sa dobrymi tytolami, ja Avatara do kina pojde, a pograc pogram dla samego sprawdzenia
 
 
conrad b. hart conrad b. hart   18.12.2009 15:53
mnie tam P(ie)C(u) się całkiem dobrze celowało - problem ten chyba występuje tylko na konsoli...
 
 
Jedah Jedah   17.12.2009 13:45
nie no przykładów jest znacznie więcej! była Trzecia Era, powrót króla, dwie wieże, a to tylko LOTR
 
 
Gość YourEnemy (gość)   16.12.2009 14:30
@Necromos. Są wyjątki. Na przykład Kroniki Riddicka
 
 
Necromos Necromos   15.12.2009 15:23
NIGDY nie byłem zwolennikiem gier na motywach filmu i jest to kolejna gra, która uświadamia mnie w tym przekonaniu Kwaśna mina
 
 
Garraty Garraty   15.12.2009 09:13
syf
 
 
Olej Olej   14.12.2009 14:11
Po grze nie spodziewałem się niczego wielkiego, ale do kina chyba pójdę Język
 
 
North North   14.12.2009 13:00
A miała być rewolucja...
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Tytuł oryginalny
 
Kategoria
Strzelanka, TPP
 
Platformy
PC, X360, PS3, Wii
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Producent
 
Wydawca
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
01.12.09
EUR
04.12.09
JAP
-
PL
-
 
PEGI