GTA: Episodes from Liberty City
Pierwszy dodatek do świetnego Grand Theft Auto IV, czyli wydane na początku roku The Lost and Damned, okazał się być strzałem w dziesiątkę. Choć niektórzy polscy gracze zaraz po premierzy mieli drobne problemy z pobraniem rozszerzenia z Xbox Live, tak koniec końców każdy wspomina ukazane tu przygody gangu motocyklistów bardzo dobrze. Drugim zapowiedzianym, „ekskluzywnym” dla Xboksa 360 DLC do GTA IV miało być The Ballad of Gay Tony. Początkowo poza samym tytułem Rockstar nie udostępniało na jego temat żadnych informacji, stąd spora część rynku uznała to za nic innego jak tylko kiepski żart. Okazało się jednak, że Gay Tony i jego wesoła ballada mają ukazać się naprawdę. Co więcej - wraz z premierą kolejnego dodatku w wersji cyfrowej, twórcy postanowili wydać też pudełkowe Episodes from Liberty City, czyli oficjalną kompilację, na którą składają się oba dostępne rozszerzenia.
Brawo. Kiedy część producentów postanawia za dodatkowe pieniądze sprzedać nam elementy gry, które w pełnym produkcie powinny znaleźć się były od początku (Resident Evil 5 i tryb versus czy Gears of War 2 oraz dodatkowy epizod), a inni próbują zalać nas bonusowymi postaciami, kostiumami albo paczkami map, są jednak firmy, które w cenie typowego, większego DLC, posługując się znanym już silnikiem, serwują kompletnie świeżą pozycję. Dodatki dostępne w formie cyfrowych paczek stały się nieodłącznym elementem obecnej generacji konsol, a ich dalszy rozwój i znaczenie wydaje się być oczywiste - wie o tym doskonale Rockstar, które ponownie uraczyło nas pełnoprawną nową przygodą, tym razem wychodząc naprzeciw również osobom, które preferują fizyczne nośniki i pudełka dumnie prężące się na półce. W plastikowym opakowaniu Episodes from Liberty City znajdziemy nie tylko płytę z epizodami, ale także 48 godzinną zdrapkę Xbox Live plus niezwykle przydatną, papierową mapę Liberty City. Warto od razu wspomnieć, że dysk z dodatkami nie wymaga posiadania podstawowej wersji GTA IV - motyw na pewno ucieszy osoby sprzedające gry po ich przejściu.
Po odpaleniu konsoli z krążkiem w środku zostaniemy zapytani, w który z dodatków chcemy zagrać. Spojrzymy na Liberty City z perspektywy jednego z członków motocyklowego gangu The Lost lub wcielimy się w postać ochroniarza oraz prawej ręki właściciela miejscowych klubów nocnych. Rockstar daje nam dwie historie, gdzie ani przez chwilę nie poczujecie się jak w skórze lekko niemrawego, acz sympatycznego na swój sposób Niko. Widać, że nie chciano sprzedać tego samego towaru w nowym opakowaniu, ponieważ każdy z epizodów charakteryzuje się własnym, niepowtarzalnym klimatem, dzięki któremu nowe przygody odbierane są jako pełnowartościowy, samodzielny produkt. Co ciekawe, jest tutaj kilka wydarzeń "łączących", które pozwolą spojrzeć na przygody przeżyte przez Bellica z innej strony. Ba! - będą nawet okazje na spotkanie znanego Serba. Jest dobrze także z uwagi na fakt, że dostrzegalnie poprawiono płynność rozgrywki - przemierzając chociażby mosty gra nie wydaje się ślimaczyć, choć to może wynikać również z łatek, które na przestrzeni kilkunastu miesięcy od premiery "podstawki" wychodziły spod rąk producenta...
Z racji tego, że przygody motocyklistów mają już kilka miesięcy na karku, w pierwszej kolejności większość sprawdzi zapewne dzieje "gejowego" Tony’ego. Nie zdradzając fabuły powiem, że to nie on będzie jednak głównym bohaterem ballady, lecz niejaki Luis Fernando Lopez. Ten eks-diler narkotyków z dominikańskimi korzeniami jest prawą ręką tytułowego Tony’ego Price'a – właściciela kilku klubów nocnych w Liberty City. Przygoda zaczyna się w chwili, kiedy obaj panowie zaczynają mieć drobne problemy z prowadzonym interesem, a od gracza zależeć będzie, jak często i jak skutecznie Lopezowi ratować przyjdzie skórę swojego homoseksualnego szefa. Choć temu właśnie epizodowi wydaje się na pierwszy rzut oka być bliżej podstawowej wersji GTA IV to już po kilkunastu minutach zobaczycie różnice, które wyprowadzą Was z tego mylnego wrażenia. The Ballad of Gay Tony zawiera kilka elementów zdecydowanie rozbudowujących składowe zabawy znanej od kilkunastu miesięcy. Weźmy na to dostępny arsenał - dodatek oferuje oto siejący niezłe zniszczenie, lekko futurystyczny karabin maszynowy (Assault SMG) czy strzelbę w wybuchowymi nabojami (Explosive Shotgun/Automatic Shotgun) - to już całkowity "annihilator", broń potrafi dosłownie zgnieść stojący obok samochód. Luis otrzyma ponadto rozbudowaną snajperkę, przyklejane bomby, spadochron, a także… uzbrojony po zęby helikopter.
A dla sameo GTA nie będe kupowal nowej konsoli.
SZKODA
A tak już całkiem serio - naprawde byłem 100% pewien, że ta paczka nie zawita do kraju nad Wisłą. A tu jednak. Bardzo miło ze strony Cenegi.






