Forza Motorsport 4
Akcje na torach są zawsze niezwykle płynne, nie miałem oto do czynienia z jakimikolwiek przypadkami „haczenia” gry – a poprzednio o ile pamiętacie i owszem. Wszelkie auta prezentują się jeszcze bardziej fenomenalnie, acz troska o ten element, w połączeniu z chęcią utrzymania stałych 60 klatek na sekundę, odbić się na czymś zwyczajnie musiała – padło na otoczenie. Oddane z dbałością miejscówki może jakoś wielce nie straszą drętwą publicznością, lecz armia sklonowanych manekinów, wykonujących dwa gesty na krzyż, czy też nawet takich wręcz wyciętych z kartonu, skłania do przemyśleń odnośnie rychłego pojawienia się technologii przyszłości… O ile tła wypadają dosyć przekonująco, publika zwyczajnie pozostawia mały niesmak, również w kwestii udźwiękowienia – gdzie doping, emocje? Cisza. Ciągnąc dalej wstępne czepialstwo – oświetlenie, chociaż fenomenalne, za bardzo niekiedy daje po oczach. Promienie słońca potrafią zamienić asfalt w mleczną drogę, mocno utrudniając widoczność. Wzrok się męczy. A nie ma zawodów w nocy czy przy zmiennych warunkach pogodowych
Jeśli chodzi o odwzorowanie zachowania pojazdów na drodze, nikt FM4 obecnie raczej nie „podskoczy” – przy zdecydowaniu się na wyłączenie wspomagaczy, wyraźnie wiemy, kiedy powiedzmy z naszej winy tracimy kontrolę nas autem, bo weszliśmy w zakręt ze złą prędkością. Tutaj naprawdę „czujemy” trasę - jakkolwiek abstrakcyjnie dla kogoś, kto nie miał styczności z nowym dziełem Turn 10, rzecz zabrzmi. Nie kręci Was jednak aż tak realistyczne podejście do wyścigów? Zostańcie w takim razie przy standardowych ustawieniach, proponowanych przez grę, wyrażajcie za każdym razem zgodę na automatyczne usprawnianie bryk w przypadku zmian wymogów kwalifikacji do kolejnych zawodów. Będziecie bawić się tak czy siak świetnie. Nieciekawie w sumie wypada tylko fakt, że sztuczna inteligencja rywali okazjonalnie łapie „agresora” - taranując nas, spychając z jezdni, próbując przekręcić. Trochę to dla Forzy jednak nienaturalne.
Współpraca ze znanym fanom motoryzacji TopGear zaowocowała nie tylko charakterystycznym komentarzem Jeremiego Clarksona (pozostawionymi w oryginale - z napisami, podczas gdy pozostałe treści w pełni zlokalizowano) do zmagań, ale także wzorowanymi na programie wyzwaniami, czy „wcinaniem” się elokwentnego dziennikarza przy oglądaniu pojazdów w trybie Autovista. W interaktywnym salonie aut poznamy oto z bliska zestaw fotorealistycznie wymodelowanych pojazdów. Od każdej strony - zajrzymy do szczegółowo odwzorowanych wnętrz, pod maskę czy do bagażnika, ale i wchłoniemy morze informacji o poszczególnych modelach, co uwierzcie mi znacznie uatrakcyjnia produkt. Fani Halo szybko odblokują sobie Warthoga do popodziwiania, chociaż nie dane im będzie futurystycznej fury poprowadzić – ponoć trudno byłoby opracować realistyczną specyfikację dla niej… Tryb obsługuje sensor Kinect, więc można poczuć się ciut niczym faktycznie za kółkiem przepotężnych maszyn.






