Fable III
Tym razem przyjdzie delikatnie złamać utarte schematy serii i zamiast zaczynać przygodę jako szkrab, z miejsca wcielimy się w dojrzałego członka rodziny królewskiej. Nie jesteśmy również jakimś tam pierwszym lepszym szlachcicem (bądź szlachcianką), a potomkiem wspaniałego bohatera Albionu, którego losami kierowaliśmy w drugim Fable. Znana oraz ewoluująca na oczach fanów kraina właśnie ostro wkroczyła w erę rozwoju przemysłu, jak także kapitalistycznego wyzysku, co doprowadziło sporą cześć narodu na skraj nędzy i ubóstwa, tym samym zagrzewając lud do buntu. Ciężkie czasy wymagają stanowczego, surowego władcy, jakim bez dwóch zdań jest nasz brat Logan - nie cieszący się zbytnią popularnością wśród poddanych, ze względu na tendencje do krwawego tłumienia wszelkiego sprzeciwu. Rosnące napięcie i niezadowolenie doprowadza w końcu do drobnej awanturki w pałacu, co kończy się nagłą ewakuacją bohatera z zamku w towarzystwie mentora Waltera oraz lokaja Jaspera. Czyż można sobie wyobrazić lepsze warunku do rozpętania (nie takiej znowu małej) rewolucji?
Nasze dzieje idzie z miejsca podzielić na dwa rozdziały – mozolne gromadzenie popleczników, którzy pomogą obalić króla, plus okres własnych rządów (to żadna tajemnica, że w końcu przejmiemy tron), kiedy to podejmujemy ważne dla kraju decyzje. Pierwsza faza stanowi najciekawszy element, gdyż sprowadza się ona do eksploracji świata Albionu i zdobywania zaufania przywódców poszczególnych ugrupowań. Proces ten polega w głównej mierze na wykonywaniu zleconych przez nich misji, jak również zaskarbianiu sobie przychylności ludu - co wiąże się ze zdobywaniem specjalnych punktów Gildii. Te można z kolei powoli nabijać poprzez interakcję z napotkanymi osobami oraz walkę, aczkolwiek najszybciej rozwiążemy sprawę podejmując się wszelkiej maści zadań pobocznych. Rozwiązywanie problemów mieszkańców krainy to zdecydowanie najzabawniejszy aspekt Fable III, gdyż nigdy nie wiadomo, na jakie zwariowane pomysły twórców wpadniemy w danym momencie. Różnorodność nie pozwala się nudzić, szczególnie kiedy trzeba uporać się ze spiskiem krwiożerczego drobiu, wziąć udział w „nowatorskiej” sesji D&D, czy też zebrać do kupy kolekcję gadatliwych, złych do szpiku kości gnomów ogrodowych („Kocham zimę. To właśnie wtedy zdycha najwięcej ludzi!”). Szkoda tylko, że gra nie daje nam szczególnie odczuć wagi podejmowanych decyzji...
Otóż to – reklamowane przez Molyneux od zarania serii wybory pomiędzy dobrem, a złem powracają, w najbardziej popsutej jak dotąd formie. Pominę temat pomniejszych czynów, które często poza kilkoma dialogami nie mają większego wpływu na otaczający świat, albowiem to złożone liderom rewolucji obietnice są zapowiadaną „wisienką na torcie”. W momencie przejęcia władzy, od nas zależeć będzie, czy dotrzymamy danego poszczególnym postaciom słowa, ratując ich chwilowo od nędzy i cierpienia, tudzież postanawiając zaoszczędzić majątek, który na dłuższą metę okaże się zbawieniem dla Albionu. Niestety twórcom dosyć nieudolnie wyszedł ten głośno promowany motyw - cały proces został dziwnie spłycony, zaś efekt końcowy stał się mało namacalny. Ogólnie cała istota wyborów w Fable III to znana z poprzedniczek, uproszczona idea bycia ucieleśnieniem Matki Teresy lub reinkarnacją Adolfa Hitlera. Co gorsza, gra nie posiada nawet jakiegoś wyjątkowo szatańskiego zakończenia, pozbawiając nas tej radości ze spijania słodkich łez cierpienia i zgryzoty zadręczanego ludu. Lecz też co to za zabawa gnębić "tłuków", którzy z okazywanej przed chwilą bezkresnej nienawiści przechodzą błyskawicznie do euforycznego podziwu dla naszych bąków i beków...
Fable: Zapomniane Opowieści - 7,7/10
Fable II - 9,2/10
Fable III - 7,8/10






