Fable II
Ba, odważnie stwierdził, iż „dwójka” to nie rzecz idealna i nie jest z niej w stu procentach zadowolony. Analogicznie, skoro nad pierwszą częścią piał z zachwytu, a nad kolejną nie do końca, to powinniśmy dostać średniaka zamiast dzieła przynajmniej dobrego. Stąd jakże wielkie i miłe było moje zaskoczenie, gdy odpaliłem Fable 2. Otóż Molyneux ponownie popisał się brakiem wyczucia. Zaserwował nam grę, która faktycznie okazała się hitem. Czymś, czym powinna być jej pierwsza odsłona.
Słowo fable po angielsku oznacza baśń. Pogratulować autorom gry konsekwencji - Fable 2 faktycznie jest tak bajkowe, jak tylko może być. Poczynając od historii, przez postaci, a kończąc na wykreowanym świecie i wszystkich zdarzeniach, które mają w nim miejsce. Nie zabrakło motywu zemsty, czarów, legendarnych bohaterów, paskudnych trolli panoszących się po usłanych zielenią oraz skąpanych w słońcu terenach, a także innych elementów znamiennych dla gatunku fantasy. Niesamowity, baśniowy (tak, to słowo-klucz) klimat tutaj aż kipi i z ogromną szybkością zatapia w sobie gracza. Myślicie, że się oprzecie? Zmienicie zdanie, gdy przespacerujecie się utrzymaną w barokowym stylu starówką Bowerstone i zasmakujecie życia, jakie toczy się w tym mieście. Gdy zaczniecie przeczesywać malownicze zakątki Brightwood w poszukiwaniu ukrytych skarbów. Gdy zobaczycie zachód słońca nad jeziorem Bower. Gdy spłodzicie piękne dziecko, a potem zasztyletujecie jego matkę. No dobra, z tym ostatnim trochę się zapędziłem, niemniej tak – gra pozwala na takie numery. O tym jednak trochę później.
Wspomniałem, że historia Fable 2 napędzana jest motywem zemsty. Siostra naszej postaci (płeć dowolna – wybieramy ją na początku zabawy) zostaje zamordowana, kiedy oboje są jeszcze dziećmi. Jak przystało na porządnego krewnego, postanawiamy ją pomścić zabijając „tego głównego złego”, który oczywiście dodatkowo chce nieco napaskudzić w spokojnych zakątkach Albionu. Jak pewnie zdążyliście się domyślić – rewelacji brak. Jest prosta historyjka, która niby powinna spędzać nam sen z oczu oraz koncentrować nasze myśli na pomszczeniu małej dziewczynki, tak naprawdę jednak przewija się ona gdzieś w tle i po prostu od czasu do czasu daje o sobie znać. Główny trzon fabuły nie jest zatem niczym ekscytującym, za to inne jej elementy – jak najbardziej. Absolutna rewelacja to spójność opowieści z zawartym w niej środowiskiem. Całość współgra wprost idealnie – ciemne siły lekko kontrastujące z pozornie idyllicznym światem, masa charakterystycznych i zabawnych postaci, a do tego wykonane z wyjątkowym pietyzmem oraz wyczuciem miejscówki składają się na fantastyczny obraz.
Ciekawe jaka jest w praktyce






