Darksiders: Wrath of War
Z miejsca rzucani jesteśmy w sam środek akcji, co u gracza, a także naszego protegowanego tutaj, wywołuje pewną dezorientacje. War, bo to o nim mowa, jest jednym z czterech jeźdźców apokalipsy. Zarówno on, jak i jego bracia stanowią ostatnią fazę cyklu, który naprawić ma złamanie sojuszu między siłami nieba oraz piekła i rozpocznie tworzenie ustalonego wcześniej ładu na nowo. Niestety coś wezwało Wojnę za wcześnie, przez co ląduje on w samym środku walki. Cała operacja przywrócenia porządku okazała się fiaskiem, zaś przełożeni bohatera – tajemnicza rada, oskarżają go o niesubordynację. Cóż nam pozostaje zrobić, aby ratować nie tylko swoją reputacje, lecz i życie? Zadeklarować się, że odnajdziemy siły odpowiedzialne za cały ten chaos oraz osądzimy je.
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, iż rada chce oto monitorować nasz postęp za pośrednictwem tzw. Watchera – widma, które ciągle nam towarzyszy i jeźdźca traktuje jak psa na smyczy. Cóż... Z nim wracamy na Ziemię. Od naszej ostatniej wizyty trochę się tu pozmieniało. Głównie dlatego, że choć rozmowa z przełożonymi zajęła nam chwilę, w świecie ludzi minęło przez ten czas całe 100 lat. Jak poradziliśmy sobie wszyscy z aniołami i krwiożerczymi bestiami z piekieł? Nijak. Nas już nie ma. Rasa ludzka została całkowicie wyniszczona, miasta pogrążyły się w ruinie, a legiony niebios oraz horda demonów rozpanoszyła się po całej Ziemi. Tym samym na każdym kroku będziemy czuć, iż coś nas z ukrycia obserwuje, szykując niespodziewany atak.
Krajobraz to jeden z dużych plusów gry Vigil Games. I nic dziwnego - w końcu odpowiada za niego sam Joe Madureira, rysownik komiksów znany przede wszystkim z Uncanny X-Men oraz własnej serii Battle Chasers. Choć stworzony przez artystę świat to jedynie tło całej opowieści, widać jak mijający czas i konflikt odbiły się na budynkach czy pojazdach stworzonych przez ludzi. Doszczętnie spalone wraki samochodów porozrzucane są wszędzie (niektóre mają w środku jeszcze rozkładające się ciała pasażerów), asfalt popękał wskutek niewyjaśnionych erupcji, zaś w szczelinach płynie gorąca lawa. Dodajmy do tego lekką mgłę i chowające się za czarnymi chmurami słońce - otrzymamy doskonale budowany klimat przygnębienia. Mijają nas unoszące się na wietrze fragmenty starych gazet, oświetlające niegdyś latarnie teraz są nienaturalnie powyginane i zgaszone. Nowi mieszkańcy też oczywiście dodali coś od siebie do architektury - znajdziemy tu świątynie, podziemia plus ogromne łańcuchy. Podobnych przykładów można wymienić znacznie więcej, aczkolwiek te kilka kadrów powinno Wam doskonale zarysować, w jakim stanie znajduje się świat po wymarciu ludzi.
Bryden- gra raczej nie ma grafiki typowo Warcraft-owej.. powiedziałbym że wygląd postaci przypomina mi Warhammera 40.000 np dowódca aniołow na samym początku gry (niestety nie pamiętam jak się nazywał.. ;/ ) gdy go zobaczyłem od razu skojarzyły mi sie bohaterowie z WH ;)
Gre napewno kupie, lecz jednak nie tak szybko jak się spodziewałem na początku. Ach gdyby nie ta Warcraftowa grafika...






