Dark Souls
Fabuła jest, ale nie ma co ukrywać, iż w sumie nieistotna – na pierwszym planie stoi tutaj przede wszystkim wymagająca rozgrywka oraz klimat. Nigdy w życiu bym nie pomyślał, że będzie wybitnie ciągnęło mnie do bycia poniewieranym, obijanym, mordowanym, a także zrzucanym w przepaście (co przy projekcie poziomów niezwykle częste). Wielokrotnie w tych samych miejscach. Twórcy specjalnie puszczają niedoszkolonego i niedozbrojonego gracza w świat, na który absolutnie nie został przygotowany, zapewne z rechotem na ustach zdając sobie sprawę, ile razy przeklnie produkt. Ale i jak często się nim zachwyci, wykrzykując Eureka! Bo widzicie, nie ma w sumie sytuacji beznadziejnych. Trzeba być ostrożnym, wyciągać przeciwników do walki pojedynczo, obserwować zachowanie bossów, umiejętnie dobierać ekwipunek, próbować zdejmować wrogów z łuku czy kuszy, gdy to możliwe – bo w bezpośredniej walce stoimy niejednokrotnie na przegranej pozycji.
Na starcie mamy kilka klas postaci do wyboru, ale ostatecznie każdą da się wykształcić w określonym kierunku, stąd nasza początkowa decyzja wpływa wyłącznie na pierwsze kilka godzin zabawy. Tak do 40 poziomu bohatera, kiedy już ogarniemy podstawowe zasady przetrwania w walce, poznamy ułamek mechanizmów rządzących grą, plus uzyskamy zacniejszą broń. Szybko nauczymy się, że warto odcinać co większym potworom członki, zanim je ukatrupimy, gdyż w ten sposób zgarniemy unikatowy, niezwykle pomocny oręż, poznamy też miejsca, w których łatwo o gromadzenie dusz z wybitych przeciwników – bo to nasza waluta. Dzięki niej dokonamy zakupów potrzebnych rzeczy oraz ulepszymy sprzęt, no i oczywiście za odpowiednią ich ilość podpakujemy statystyki naszego herosa (w końcu to RPG). Nieprędko jednak poczujemy się naprawdę pewnie – byle żaba z wytrzeszczem potrafi nam na stałe (jeśli nie mamy drogiego antidotum do kupienia zupełnie w innym miejscu) o połowę zmniejszyć pasek życia. Kilka razy...

Ja wiem, że to taki powiew dawnych czasów, jednak po tylu latach gier praktycznie samoprzechodzących się mnie już coś takiego bardzo odpycha. Co kto lubi...






