Borderlands
Produkcja reklamowana była przez twórców jako RPG akcji, jednak trzeba zaznaczyć, iż element o nazwie akcja sprawuje silną kontrolę nad elementem o nazwie RPG i to w każdym aspekcie tej pozycji. Tak naprawdę czynnikiem motywującym bohatera do wszelkich działań podejmowanych w świecie Borderlands nie jest fabuła oraz chęć zbawienia świata (i bardzo dobrze - dość już mam kolejnych band nastolatków z bogatym życiem wewnętrznym ukształtowanym przez śmierć rodziców gdzieś w pożarze, którzy to nieodmiennie przypadkowo stają się jedynymi osobami pretendującymi do miana zbawców Ziemi czy też innej dowolnej planety). Motywatorem naszej postaci zwyczajnie jest kasa, a dodatkowo wszelkiego rodzaju przedmioty zostawiane z niezwykłą częstotliwością przez uśmierconych brutalnie przeciwników. Zbieramy bronie, tarcze, bronie, bronie, bronie... oraz dolary, za które można zakupić kolejne bronie - i tak to się wszystko pięknie kręci. Przyświeca nam ponadto oczywiście cel nadrzędny, jakim w tym przypadku jest odnalezienie mitycznego skarbca, w którym znajdzie... a nie powiem. I nikt się przecież nie domyśli.
Z trzęsącego się autobusu w początkach zabawy wysiadamy jako któraś z czterech postaci - Soldier, Hunter, Berserker albo jedyna babka w tym doborowym towarzystwie, czyli Siren. Każde z nich posiada naturalnie pewną unikalną umiejętność, którą w trakcie gry rozwija się za pomocą punktów zdobywanych wraz z kolejnymi poziomami doświadczenia. Żołnierz przykładowo montuje na polu walki niewielkie stacjonarne działko, siejące postrach i zniszczenie wśród przeciwników; Łowca przywołuje sokoła, który próbuje dosłownie zadziobać wrogów na śmierć; Berserker wpada w szał bitewny masakrując wszystko, co napotka na swej drodze. „Syrena” natomiast na chwilę staje się niewidzialna, co daje szansę na porażenie atakujących ją natrętów efektami typu wyładowania elektryczne, a dodatkowo wzmacnia ona znacząco ataki wręcz. Ułatwia to również szybką ucieczkę z pola walki, lecz wierzcie mi - w świecie Borderlands nie będziecie uciekali. Nigdy.
Jak już wspomniałam, każde z bohaterów posiada tylko pojedynczą umiejętność podstawową, jednak da się je dość szeroko modyfikować, dodając przeróżne pomocne elementy do swoich ataków. Ponadto postacie mogą niejako kształcić się w jednym z trzech ogólnych kierunków, rozwijając zróżnicowane zdolności pasywne, mające docelowo pomóc w walce oraz decydować znacząco o jej stylu. Czy tak jest naprawdę? Być może będę osamotniona w tym osądzie, ale w rzeczywistości wybór konkretnej ścieżki rozwoju nie wpłynął w moim przypadku jakoś znacząco na samą rozgrywkę, ponieważ umiejętności te w większości wydają mi się zwyczajnie mało użyteczne. Świetnym pomysłem jest opcja dla niezdecydowanych - za niewielką (subiektywnie) sumę pieniędzy da się odzyskać wszystkie wydane dotąd punkciki, by następnie wpakować je w zupełnie inne miejsce. Ogólnie jednak przydałoby się więcej zdolności nastawionych na akcję, gdyż cała gra przecież właśnie taka jest. To samo tyczy się personalizacji postaci - wielka szkoda, że nie da się zmienić choćby wyglądu zewnętrznego za pomocą nowych strojów czy fryzur, zaś jedyne dostępne opcje to wybór imienia plus różne wersje kolorystyczne tego samego ubranka.
na coopie mizga ;D
A tak serio, gra bardzo przypadła mi do gustu, ciężko się od niej oderwać






