Axel & Pixel
Wcielamy się tu w rolę jednego z tytułowych bohaterów, ekscentrycznego malarza Axela, któremu wiernie towarzyszy i pomaga pies Pixel. Historia nie jest może skomplikowana, aczkolwiek nie sposób odmówić jej swoistego czaru – oto Zły Lodowy Olbrzym niszczy przytulny dom naszej dwójki, a na domiar złego okazuje się, że muszą teraz nie tylko pokonać mroźne zło, ale przede wszystkim wydostać się ze snu, w którym zamknął ich najbardziej złośliwy szczur ich rysunkowego świata. Jeśli nie znajdą wyjścia przed nastaniem kolejnej zimy... No cóż - powiem tylko, iż nie ma takiej opcji. Zabawa podzielona została na cztery pory roku i 24 rozdziały, zaś każdy rozgrywa się na pojedynczym ekranie. Wszystkie wymagają od gracza nieco pomyślunku i spostrzegawczości, gdyż zadaniem naszym jest (zwyczajnie) pomóc niecodziennemu duetowi przedostać się dalej. Dokonamy tego poprzez odnajdywanie na planszach kolejnych miejsc, w które należy kliknąć, aby posunąć akcję do przodu - to aktywując łódź czy tratwę, to przeganiając z drogi groźną pszczołę, to wreszcie wspinając się na wyższy poziom, aby znaleźć tam kolejny element układanki.
Przygodówka point'n'click zatem? Nie do końca, choć jest to na pewno główny element rozgrywki w Axel & Pixel - dodam tylko, że bardzo uproszczony względem typowych produkcji tego rodzaju. Mamy też sporo sekwencji QTE, wymagających szybkiej reakcji przy wciskaniu określonych przycisków. Bardzo spodobały mi się dość gęsto występujące puzzle logiczne, polegające przykładowo na rozszyfrowaniu hasła, ułożeniu pasujących do siebie elementów czy też odpowiedniego przesunięcia względem siebie tetrisopodobnych klocków. Jakby tego było mało, w grze występują trzy poziomy "jeżdżone", gdzie pomykamy autem, łódką, a nawet balonem. Minigierki te nie są trudne, a ich dostępność (po odblokowaniu) z poziomu głównego menu pozwala na przyjemne śrubowanie wyników w każdej z nich. Dodatkowo na planszach poukrywane są kości dla Pixela, których znalezienie nie zawsze jest tak proste, jakby mogło się z początku wydawać, a także martwa natura i tubki farby, docelowo mające pozwolić Axelowi stworzyć dzieło jego życia. Jest zatem co robić przeczesując kolejne plansze.





