Army of Two: The 40th Day
W kontynuacji powraca naturalnie dwójka bohaterów znanych z „jedynki”, czyli potężny Rios i nieco mniejszy, ale (też przystojniejszy) Salem. Panowie broń Boże nie zakończyli swojej przygody z "strzelaniem za pieniądze" i oto spotykamy ich w środku nowej akcji. Rutynowe zadanie zaciąga ich do Szanghaju, gdzie niestety, jak to często w takich wypadkach bywa, na pozór banalna robota zamienia się w piekło, a my razem z zabójczą parą nagle znajdujemy się w samym jego centrum. Miasto staje się ofiarą zakrojonego na szeroką skalę ataku terrorystycznego. Wszędzie wybuchy, panuje panika, mieszkańcom na głowy lecą walące się budynki, a nam pozostaje zadanie iście bojowe – uciekać. A w międzyczasie dorwać osobę za wszystko odpowiedzialną.
Na wstępie wita nas samouczek, szybko wprowadzający w tajniki sterowania parą zabijaków. Mamy powrót świetnie pomyślanego GPS-a, który pomoże odnaleźć właściwą drogę w zrujnowanym mieście. W razie zagubienia się, odpowiedni przycisk uruchamia urządzenie i wtedy pod naszymi nogami pojawia się zielona ścieżka prowadząca do następnego celu. Gadżet zyskał też usprawnienie w postaci opcji skanu, dzięki czemu namierzając przeciwnika poznamy nieco więcej informacji na jego temat, chociażby rangę wojskową. Ponadto mamy kolejny świetny patent, czyli odliczanie do strzału. To miło, że ktoś wpadł na ten genialny pomysł i czasochłonne próby koordynacji ataku (na klasyczne „trzy, czte i ry”) zamienił na głos bohatera, który robi to za graczy. A na tym nie koniec...
Ponownie ujrzymy system aggro znany z pierwowzoru. Motyw działa na podobnych zasadach, jak w „jedynce” - w miarę ostrzeliwania przeciwników przyciągamy ich uwagę, aby odciągnąć ją od kompana. Poziom naszego narażenia się im monitoruje wskaźnik na górze ekranu. Taka zagrywka pozwala partnerowi zajść niczego niespodziewających się oprychów z tak zwanej flanki, co prowadzi do szybkiej ich eliminacji. Rzecz działa naturalnie w obie strony - my też możemy się po cichu zając wykańczaniem wrogów, gdy kolega pruje do nich od frontu. Proste? Jak nie załapiecie na początku to bez obaw – gra opiera się w głównej mierze tylko i wyłącznie na tym systemie, tak więc będziecie mieli sporo czasu, żeby go w zadowalającym stopniu opanować.







Czyli dla mnie!!!