Ciekawostka – produkt reklamowany jest jako akcesorium pod grę Rock Band, która nie miała w Polsce nigdy oficjalnej premiery, na szczęście spokojnie działa i z o wiele bardziej popularną na terenie naszego kraju (bo normalnie w kanale dystrybucji) serią Guitar Hero. Dobywszy gitary z odmętów dość pokaźnych rozmiarów pudła dokonujemy pierwszych oględzin – jak to na RB przystało, mamy naturalnie zdublowane przyciski na gryfie. Chodzą odpowiednio ciężko, nic nie jest rozklekotane. Uwagę przykuwa jednak najbardziej eksploatowany zawsze przełącznik na korpusie, czyli „struna”. Został on podzielony na dwie części, co umożliwia wygrywanie melodii przy użyciu palców środkowego i wskazującego. Ułatwia to rozgrywkę w utworach o bliskim nagromadzeniu nutek, a także oczywiście pomaga we „wczujce” w solówkach wykonywanych przy kumplach…
Kontroler został przystosowany pod zarówno prawo, jak i leworęcznych graczy – pasek, który przewieszamy przez ramię można z łatwością przekładać ze strony na stronę. Udogodnieniem jest niewątpliwie (ro)złączka na kablu, uniemożliwiająca zrzucenie konsoli przy co bardziej emocjonujących „występach scenicznych” – jakby co, to przewód się nam w tym miejscu odepnie. Warto tu nadmienić, że jest już co prawda na rynku dostępny nowszy model gitarki, bezprzewodowy, jednak odpowiednio oczywiście droższy. Fender Precision Bass Replica to, jak sama nazwa wskazuje, replika legendarnego instrumentu, gabarytowo do niego zbliżona. „Wiosło” jest dłuższe, cięższe i ogólnie toporniejsze. Takie naprawdę „rzeczywiste”. Jak się sprawuje w grach na Xboksa 360, dla którego je stworzono?







