Co od razu rzucało się w oczy w nowym demku Assassins of Kings to zmieniona twarz Geralta. Fani podnieśli nie lada rwetes odnośnie odświeżonego wizerunku głównego bohatera, to zaś zaowocowało powrotem koncepcji na deskę kreślarską projektanta. Przyjrzano się poprzedniemu modelowi, wykonano odpowiednie popiersia z gipsu, a w rezultacie dostajemy zabijakę identycznego do tego z pierwowzoru, lecz przedstawionego przy użyciu większej ilości „trójkącików”. Oto znajdujemy się w zamkowym więzieniu, skuci w celi, wybatożeni i ogólnie mocno obici. Robi wrażenie misternie przygotowane otoczenie, szkoda tylko, iż postacie nieco „zalatują plastikiem” (kwestia ich oświetlenia?), przez co odcinają się od tła. Nie zachwyca też kiepskiej jakości dopasowanie ruchu ust do wypowiadanych kwestii, ale twórcy mówią, że moduł silnika za to odpowiedzialny zwyczajnie nie jest jeszcze dorobiony. Poza tymi wpadkami wszystko graficznie w porządku.
Oswobodzić możemy się oczywiście na kilka różnych sposobów, niespodziewanie otwierając sobie, albo zamykając dostęp do pewnych sytuacji, które nastąpią (lub nie) później. Wybory w The Witcher 2 mają zdecydowanie o wiele konkretniejszy wpływ na akcję, niż to było w pierwowzorze i jest ich o niebo więcej. Pokazywany na prezentacji wyciąg z kodu gry, przedstawiający ewentualne ścieżki wyboru, kazał złapać się za głowę i gdybać, w ilu podejściach da się zobaczyć wszystkie możliwe kombinacje wydarzeń (setki?), o ile w ogóle… Ostatecznie mamy 16 różnych zakończeń plus 3 odmienne wstępy do historii. Kontynuacja wykryje sobie zapis z „jedynki”, dobierając odpowiedni początek, ewentualnie, jeśli nie graliśmy, sami szybciutko dokonamy odpowiednich wyborów. Czeka nas ogółem prawie 3 godziny scenek przerywnikowych, przygotowano 130 tysięcy linii dialogowych.
Zaprezentowano dwa różne podejścia do sytuacji. W jednym Geralt prowokuje, potem zaś zabija strażnika celi oraz po odzyskaniu miecza wyżyna wszystko, co stanie mu na drodze, na końcu ratując matkę niejakiego Arjana (torturowaną topless nota bene) i dzięki jej wstawiennictwu już dalej „ciszej” umykając z zamku. Alternatywnie, uciekamy oszczędzając strażnika, żeby potem, pod osłoną cienia (odpowiednim znakiem gasimy pochodnie) oraz omijając wrogów (eliksir na widzenie przez ściany i w mroku, przeskakiwanie od zasłony, do zasłony), ujrzeć, jak „ocalony” gwardzista wyprowadza samego Arjana – ten uratowany z kolei, jako właściciel zamku, wskaże nam tajne przejście poza mury. Każdy z tych wydawałoby się prostych wyborów wpływa w wieloraki sposób na kolejne wydarzenia, a przewidzieć skutki naszych poszczególnych, pomniejszych działań łatwo nie jest…


Ciekawe czy będzie jakaś kolekcjonerka...




@Tomish- Pocieszę cię. Na serwisie PCLab też był news o Wiedźminie i było podobne pytanie-"Ktoś wie na jakim engine będzie hulał W2? Czyżby autorski?" i wycinek z newsa
"No dobrze, dość już tego wlewania chłopakom z CD Projektu, chociaż warto nadmienić, że w drugiej części Wiedźmina zostanie wykorzystany autorski silnik graficzny, stworzony przez nich od podstaw. Polak potrafi, a co!"
A gra? Prezentuje się wybornie! Interaktywne otoczenie, ciekawi bossowie, piękne otoczenie, ciekawy system walki. Faktycznie Polak potrafi. Pod warunkiem że chce. A oni chcą i jest bardzo dobrze. Trzeba jeszcze dopracować parę elementów. I będzie super. Kupię pewnie wersje na konsolę chociaż to zależy jak rozwiążą sprawę sterowania. Ale wierzę że zrobią dobre, wygodne sterowanie. Chwilę... polski rynek gier się rozwija, może i powoli ale rozwija. Pierwszy Wiedźmin był bardzo dobry i całkiem nieźle się sprzedał, potem City Interactive wydał Sniper:Ghost Warrior, i gra ta wychodzi na PC i X'a i w miarę dobrze się sprzedaje ogólnie, i poziom gry wywyższający się od większości gier CI. A teraz Wiedźmin 2 oczarowuje ogólnie recenzentów i ma już przygotowaną pozycję na rynku. Więc jeszcze dodać kampanię reklamową i mamy światowej klasy hit, zarówno pod jakością i sprzedażą!