Jak wiadomo, Treyarch na dobre pożegnało się z klimatami II Wojny Światowej. Doskonałym na to dowodem jest właśnie nowe „Powołanie do Służby”, gdzie ekipa zamierza przybliżyć nam okres Zimnej Wojny. Deweloper na prezentacji ograniczył się wyłącznie do kilku zdań o grze i zdecydował przedstawić, jak Black Ops wypada w ruchu. O czym warto wiedzieć już na wstępie? Podobnie jak w przypadku poprzednich odsłon serii Call of Duty i tym razem twórcy korzystają swobodnie z historii. Podkreślano, iż priorytetem jest dostarczenie pozycji wypełnionej po brzegi akcją, zaś trzymanie się faktów to sprawa drugoplanowa.
Prawdę mówiąc, jeżeli śledziło się kolejne fazy produkcji Black Ops, to pokaz na Gamescom ujawnił niewiele nowych informacji. Zostały zademonstrowane dwie misje, które mniej więcej powinny oddać obraz tego, co czeka nas w nadchodzącym tytule. Na start przeżyliśmy "Victor Charlie". Helikopter z nami na pokładzie rozbija się gdzieś w laotańskiej dżungli. Pech chciał, że maszyna runęła za linią wroga, więc bardziej od ekipy ratunkowej możemy się spodziewać patrolu vietkongu. Mało tego, wylądowaliśmy na rzece - wrak powoli nabiera wody i schodzi na dno. Z pasażerów ostał się tylko pilot, my oraz nasz kumpel z oddziału. Ten pierwszy szybko obrywa serią z karabinu, nam zaś pozostaje sprzątnąć żołnierzy na zewnątrz. Sytuacja staje się coraz bardziej beznadziejna, kiedy śmigłowiec zanurza się głębiej i głębiej…
W Cod WAW tłumiki na tomphsona czy celownik ACOG na mp44 mnie rozbrajały no ale mapki dobre były.








CoD4 robił Infinity Ward, WaW robił Treyarch. MW2 robił Infinity Ward, BO robi Treyarch. Dostrzegasz zależność?