Scenariusz Aliens Vs. Predator został skrojony tak zręcznie, by w sposób naturalny dać nam możliwość wcielenia się we wszystkie dostępne strony międzygatunkowej wojny – kosmicznych marines, obcych i predatorów. Jak zwykle w tle przewija się gdzieś znana doskonale z filmów korporacja Weyland Yutani. Jest stacja badawcza, są eksperymenty na xenomorfach, a w rezultacie wielkie problemy, kiedy udaje im się uciec. Ludzie chcą się ratować, a drapieżcy zjawiają się tu, aby sobie zapolować. Dzień jak co dzień w tym uniwersum. Każda z ras ma swoje plusy i minusy, każdą gra się zdecydowanie inaczej, co szczególnie znajdzie odzwierciedlenie przy zabawie online. Tak, Rebellion odda nam w sumie do sprawdzenia jakby trzy osobne produkcje w jednej. Na różnorodność nie powinniśmy narzekać.
O ile zastraszonych marines, którzy muszą trzymać się światła i polegać na rozstawianych co krok stacjonarnych działkach, aby przeżyć, a także potężnych, ciężkich i maskujących się predatorów twórcy nie mieli zbytnich problemów przedstawić, tak z robalami był niezły kłopot. Powinny one w końcu skakać po ścianach oraz sufitach, być niezwykle szybkie, a takiego czegoś nie przewidują zwykłe standardy dla gier FPP, również te tyczące się sterowania. Wygląda na to, że deweloperzy wybrną jednak z całości obronną ręką. Jeśli myślicie teraz, że przy alienach zabawa będzie nieźle zamotana oraz zupełnie dezorientująca to już mogę Was pocieszyć, iż nic z tych rzeczy. Chociaż widzieliśmy w akcji build oznaczony numerkiem 0.01, gra pod kątem "padologii" prezentuje się naprawdę sprawnie.







Juz w jedynce mozna bylo grac alienem, byla zmieniona wizja i bieganie po scianach i sufitach, zabijanie lapami lub ogonem a takze wgryzanie sie w glowy. Pozniej mozna bylo nawet pluc kwasem. Calosc byla rozwiazana kapitalnie i rowniez byl to Rebellion.