Oczywiście należało wziąć pod uwagę fakt, że trudno o większe zmiany w grze, której poprzednia część ukazała się zaledwie rok temu. Spory szok zapewniło mi utracenie statusu głównego bohatera przez znanego fanom Kiryu - teraz musi on dzielić swój „czas antenowy” z trzema innymi twardzielami. Tym samym Yakuza 4 jest jak cztero rozdziałowa książka, każda część przedstawia historię kogoś innego, aby w końcu wydarzenia zazębiły się i wyjaśniły całą intrygę. Smaczku dodaje całości kobieta w średnim wieku o pseudonimie Lily, która zamieszana jest w każdą z historii. Kim ona jest? Jaki ma związek z postaciami? Mimo szczerych chęci nie mogę tego zdradzić – taka informacja źle wypłynęłaby na samodzielne poznawanie fabuły. Skupmy się raczej na trzech nowych bohaterach.
Shun Akiyama, bezdomny, który po eksplozji banku zaczął zbierać fruwające po mieście banknoty, stał się właścicielem biura pożyczkowego Sky Finance. Słynie z tego, że pozytywnie rozpatruje wnioski praktycznie każdego chętnego, jeśli stwierdzi, iż jest to dobra decyzja. Pewnego dnia zjawia się u niego tajemnicza kobieta z prośbą o wysoką pożyczkę - codzienność Shuna ulegnie od tej chwili zmianie... Dalej mamy Taigę Saejima. To zmęczony życiem mężczyzna, który po morderstwie osiemnastu członków przeciwnego gangu odsiaduje swój 25-letni wyrok w okinawskim więzieniu - według nagłówków gazet takiej japońskiej Strefie 51. Tu naszym zadaniem jest oczywiście ucieczka oraz powrót do Tokio. Ostatnim nowym bohaterem, jakim przychodzi nam pokierować, jest młody policjant Masayoshi Tanimura, co to nie stroni on od hazardu i łapówek. Oczywiście nie wszystko jest tym, na co z początku wygląda - gra rozdział po rozdziale, kawałek po kawałku odkrywa przed nabywcą swoje tajemnice.







Już się wersji eu doczekać nie mogę.... Ciekawe kiedy to nastapi:/