Napoleon już przy pierwszym uruchomieniu zaskakuje odmiennością od swych starszych braci. W poprzedniczkach wrzucano nas od razu w centrum politycznego kotła, a cele stawiane przed nami były bardzo dalekosiężne. Również i sytuacja, w której stawaliśmy się głową państwa, często do za ciekawych nie należała i musieliśmy jakoś temu zaradzić. Tymczasem tutaj styl całości kampanii jest zupełnie inny, prowadzimy bowiem Napoleona przez trzy jego największe wyprawy. W testowej wersji dostępna jest tylko jedna z nich (obok dwóch samouczków oraz jednej pojedynczej bitwy), opowiadająca o pierwszych krokach Bonapartego ku potędze w latach 1796 - 1797. Przedrzeć się przychodzi nam z Włoch do Wiednia.
Po rozpoczęciu misji widać, że nie zmieniono mechaniki – i dobrze, po co kombinować z czymś, co samo w sobie działa świetnie. Ot, zmodyfikowano jedynie pewne subtelne elementy rozgrywki. Zaskakuje najbardziej wspomniany wcześniej odmienny sposób prowadzenia całości. Nie startujemy już z pozycji imperium. Zaczynamy z jedną mieściną, a dowodzimy raptem garstką wojsk koncentrującym się wokół charyzmatycznego wodza, niejakiego Napoleona Bonaparte. Interwały między poszczególnymi turami uległy zmianie, skrócono je z miesiąca do dwóch tygodni, przez co pory roku zmieniają się wolniej. Nie wpływa to jednak na fakt, że tym razem nie da się spokojnie rozbudowywać swej potęgi, podbijając wrogów stopniowo, kawałek po kawałku, jak to robiliśmy w innych Total Warach. Cele wyznaczone przed nami często są odległe, a że czas ucieka należy działać szybko. Tym samym Napoleon wprowadza do serii dużą dozę dynamizmu i dramatyzmu Decyzje podejmowane przez gracza często będą desperackie.
Nowością może nie rewolucyjną, acz miłą, są punkty uzupełniania wojsk. Poprawiają one straconą w boju liczebność naszej armii. Ponieważ tworzenie nowych jednostek często trwa za długo i jest zbyt kosztowne, trzeba przejąć jak największą ilość tych miejscówek, by szybko rekonstruować bataliony. Generałowie zyskali na znaczeniu - ich wpływ nie ogranicza się jedynie do dodatniego modyfikatora morale żołnierzy. Często obecność dowódcy w konkretnym miejscu bitwy ma ogromne znaczenie na przebieg wojny. Oczywiście najważniejszy jest jednak Napoleon. Koncentracja fabuły na postaci Bonapartego wnosi ciekawą, nową jakość. The Creative Assembly postanowiło skupić się głównie na kilku armiach i jednym naczelnym dowódcy, w oparciu o którego snuta jest cała historia, a nie jak było do tej pory, na całych imperiach. Czujemy się przez to o wiele bardziej zżyci z głównym bohaterem kampanii. Zestawy misji nabrały bardziej osobistego tonu. Odmiana w miejsce bezdusznego imperialistycznego molocha z machiną wojenną, w której można było wysyłać na rzeź kolejnych generałów bez ponoszenia żadnych konsekwencji.






