Najlepsze smaczki zostawmy sobie jednak na później - na samym początku omówmy esencję spotkań w ringu. Jeśli graliście w którekolwiek UFC Undisputed to pierwszym, co rzuci się Wam w oczy, jest tu mniej „maszerskie” podejście do prowadzenia rozgrywki. Gry od THQ stanowią bez dwóch zdań "anihilator" gałek analogowych, fundując jeden z ostrzejszych testów wytrzymałości każdemu kontrolerowi. W MMA twórcy postawili na technikę, zastępując wszelkie szalone akcje z padem bardziej spokojnymi manewrami. Każdy cios wyprowadzamy za pomocą prawej gałki, natomiast pozostałe przyciski służą nam do przejścia w gardę, uniki, kopniaki, klincze oraz całą resztę obowiązkowych zagrywek. Niestety mnogość dostępnych funkcji z pewnością wydłuży proces nauki gry, ale gwarantuję, że po kilku starciach można mniej więcej załapać podstawy.
Trzeba przyznać, że licencje Electronic Arts robią swoje, bowiem do wyboru dostaniemy plejadę 65 wojowników, wśród których rzecz jasna znajdą się gwiazdy ringu - pokroju Fedora Emelianenko i Randy'ego Couture’a. Fani MMA mogą nawet rozpoznać co bardziej popularnych sędziów, bacznie przyglądających się naszym pojedynkom. Postacie wyglądają zupełnie jak żywe, a to dzięki doskonałemu warsztatowi twórców, potrafiącemu idealnie przerzuć najdrobniejsze szczegóły znanych zawodników - począwszy od niedoskonałości na twarzach, na wypukłościach świeżego tatuażu zaś kończąc. Wzorem ostatniego Fight Night zdecydowano się też udostępnić opcję stworzenia własnego sportowca, któremu za pomocą specjalnego edytora wstawimy naszą podobiznę. Nie ma to w końcu jak "osobiście" wgnieść komuś resztki nosa wgłąb czaszki, prawda?
Elementem autentycznie wprawiającym w osłupienie w nadchodzącym MMA jest bezapelacyjnie tryb multiplayer, a dokładniej cała jego otoczka. Klucz do "sukcesu" zwie się EA Sports Live Broadcast, czyniące zwykłe starcia w ringu równie wiekopomnymi wydarzeniami, co prawdzie walki w rzeczywistym świecie. Mamy dostępnych kilka wariantów zabawy, z czego pierwszy, czyli Quick Match, rzuci nas w szereg mordobić z graczami o podobnej randze, aby z czasem móc stoczyć pojedynek o tytuł mistrza. Naturalnie inny użytkownicy będą próbowali odebrać nam pas, który da się uzyskać w pięciu różnych kategoriach wagowych. Dalej, Fight Cards to z kolei okazja do zebrania dziesięciu osób, żeby następnie rozplanować mini-turniej. W trakcie, gdy dwóch uczestników będzie wyciskać z siebie siódme poty, reszta może na żywo komentować rozgrywający się spektakl. Co więcej, powtórki z każdej rankingowej batalii zostaną zapisane na serwerze EA Sports, by dało się je ponownie obejrzeć na oficjalnej stronie produkcji.
Dźwignie na kostki?
Co do tego "opluwania", to chodzi o możliwość kręcenia filmików, w których wyzywamy drugiego zawodnika do ringu, nie szczędząc mu przy tym wywodów, jak to jego twarzą wytrzemy całą matę.
Co do mo-capu, to naturalnie jak w każdej grze EA Sports, tak i tutaj go nie zabraknie. W sieci jest kilka wywiadów z zawodnikami, jak chociażby Cung Le, którzy uczestniczyli w sesjach nagraniowych. Rzecz jasna każdy sportowiec w zależności od reprezentowanego stylu walki będzie mógł pochwalić się swoim własnym wachlarzem zagrań i technik.
"przygotowanie do walki z możliwością „oplucia” przeciwnika"
Co to ma wspólnego z MMA? I czy autor wpisu wie co to MMA?
Animacje/fizyka w grze będzie realna (moution capture, etc.)? Wzięte z prawdziwych zawodników? Zawodnicy będą mieli własne style?
Idea społeczności jest niezła. Jednak jak za dużo 'szpanerów' dobierze się do tej gry to będą niezłe problemy ze spamem czy niesportowym zachowanie. Ciekawe jak EA chce tego uniknąć?






