Wstęp TomisHa, bo ktoś zacząć musi
Na pewne rozczarowanie składa się szereg rzeczy. Poginęły przykładowo listy na pokazy, przez co kilka produkcji mogło przejść nam koło nosa, niemniej prezentacje akurat prawie zawsze da się jakoś wyjaśnić, dograć, więc ostatecznie źle nie było. Gorzej, że zaszwankowała atmosfera. Ludzi masa, ale już nie tak obładowanych gadżetami i darmowymi próbkami, jak poprzednio, tłum mniej radosny. Nie wiem czemu, ale o tak zwane „fanty” w tym roku było niesłychanie trudno i jeśli ktoś liczył, że po prostu pójdzie na dane stoisko i coś dostanie był w wielkim błędzie. Wystarczy wspomnieć, że MiH, który ma "pieskie" oczy, a stąd wejdzie wszędzie i wszystko samo do niego leci do rąk (taki jego urok), teraz nazbierał… z 10 koszulek Portal 2. Plus jakieś bzdety. W końcu sporo euro wydał na zabawki (wielki, pluszowy Szalony Kłólik, drący głośno japę, rozkładał każdego na łopatki). Przebierańców także zabrakło, a co bardziej roznegliżowane panny chowały się gdzieś po kątach. Do tego na Street Fighter X Tekken wpuszczono raptem 400 osób, a kolejka ciągnęła się przez cały główny korytarz, zaś pojedyncze (a ważne) stoiska PC znaleźć można było w hali… Nintendo. Ktoś nie pomyślał.
Wzrost zainteresowania społeczeństwa (nie tylko niemieckiego) na pewno jest widoczny, bo teren targów pustkami już absolutnie nie świecił – jak pamiętacie, na to narzekałem poprzednio. Szacunek dla ekipy sprzątającej, która tym razem wywiązywała się ze swoich obowiązków wzorowo. Stoiska ponownie w większości nijakie, kwadratowe, „ciosane”, na większą różnorodność pozwoliły sobie znowu tylko pomniejsze firmy, próbujące zachęcić przybyłych do takiego, czy innego, promowanego przez siebie, darmowego MMO. Do boksów ważniejszych gier, kiedy ktoś nie miał „prasówki”, stało się i kilka bitych godzin. Co ciekawe, niektórzy wystawcy wzięli się na sposób, by nie zniechęcać ewentualnych nabywców ich produktów do bezproduktywnego sterczenia w kolejce – przed stoiskiem powiedzmy 15 osób, ale za drzwiami w środku „ślimaczek” przy ścianie i tam kolejnych 30… Perfidne na maksa.
Czy udało mi się przynajmniej ujrzeć w akcji to, co chciałem? W większości tak. Ogromną niespodziankę zrobił mi Bioshock: Infinite, bo po prezentacji tego tytułu stwierdziłem, że mogę już chyba wracać do domu, gdyż nic lepszego na Gamescom nie zobaczę… W sumie miałem rację, ale dobrze, że zostaliśmy, bo rozmowa z Adrianem Chmielarzem odnośnie Bulletstorm czy pokazywanie Edowi Boonowi kto rządzi w Mortal Kombat należały do przeżyć równie niezapomnianych. Żal po L.A. Noire pokazywanego w tajemnicy w boksie Rockstar (a założę się, że i Max Payne 3 był) zamazało po części sprawdzenie Marvel Vs. Capcom 3 oraz Dead Rising 2 u Capcomu. Tak, bo wiele firm (w tym i Sony) swe produkty pokazywało za halami, w pobliskich hotelach. Kto wiedział o tym, ten wiedział…
Top 3 - słabizna:
Top 3 - moc:















Czy Castelvania przycina na PS3? Pytam bo czekam na ta grę od dłuższego czasu.