Z początku tak, bo w jakiej innej grze obecnie na rynku, możemy postrzelać i przy okazji powykonywać mrowie misji? Skupmy się więc na początku na elementach RPG, jakie oferować ma dzieło Gearbox Software. Otóż do wyboru będziemy mieli cztery klasy postaci, a każda z nich, jak nietrudno się domyślić, posiada umiejętności charakterystyczne jedynie dla siebie. Dostaniemy żołnierza świetnie radzącego sobie zarówno w walce wręcz, jak i z większymi pukawkami, myśliwego, czyli postać, która głównie całą akcję będzie obserwować przez lunetę swojego karabinu, a do tego połączenie inżyniera z medykiem (poleczymy, ale też postawimy działka stacjonarne) plus jedną kobietę w drużynie. Tylko, że poza szybkim bieganiem, znikaniem i ogłuszaniem przeciwników niczym szczególnym się nie wykazała na pokazie gry. Spokojnie jednak - na tym nie koniec...
Stworzona przez nas postać z każdą zabitą poczwarą, czy oddanym "questem", dostawać ma punkty doświadczenia, które zgromadzone w odpowiedniej ilości pomogą nam wejść na wyższy poziom. Po pięciokrotnym podbiciu bohatera, gracz zostanie nagrodzony jednym punktem, a ten będzie mógł umieścić na drzewku zdolności swojej klasy. Umiejętności są przeróżne, rozdzielone na trzy specjalizacje. Weźmy na to działko stacjonarne, które stawia inzyniero-medyk wzbogacimy o wyrzutnię rakiet, zaś taki łowca przy pomocy Bloodwinga (wytresowany ptak) sprawdzi, co dzieje się przed grupą. Tutaj trzeba wspomnieć, że wizualnie stworzona przez nas postać cały czas prezentować się ma tak samo, jedynie zdolności czynić ją będą wyjątkową. Zaczerpnięte z RPG są też zadania - te możemy gromadzić, dzięki czemu podejdziemy do nich w odpowiedniej dla siebie chwili, bądź zrobimy kilka na raz. Nie zabraknie ponadto charakterystycznego dla produkcji z gatunku MMO trybu gracz kontra gracz (z miejsca tworzy się miniarena).
Trudno nie zauważyć, że właściwie cała współpraca między klasami w Borderlands to tak naprawdę czteroosobowy, dobrze znany z World of Warcraft "raid". Doświadczenie i zdobywanie kolejnych poziomów to jedno, lecz porównań do dzieła Blizzarda znajdzie się znacznie więcej. Grając po sieci, przedmioty wypadające z przeciwników zdobędziemy na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, zaś informacja, który z kolegów podprowadził nam powiedzmy super zbroję, wyświetli się na ekranie. Do tego przeciwnicy z "Badass" w nazwie to nic innego jak cięższe do pokonania odpowiedniki spotykanych już wrogów.






