The Last of Us
Co ciekawe, fabułę oparto na dokumencie przyrodniczym, na bazie którego od małej mrówki projektanci produktu przeszli na skalę „globalną”. Co by było, gdyby ludzkością zawładnął nagle pasożytniczy grzyb, zmieniający większość mieszkańców Ziemi w bezmyślne zombiaki? W świecie przypominającym ten z filmu Jestem Legendą Francisa Lawrence’a śledzić przyjdzie nam poczynania złączonej ze sobą przez los pary ocalałych. 40-letni Joel to silny mężczyzna o szemranej przeszłości, nie wahający się zabić, gdy trzeba, opiekujący się młodziutką Ellie. O ile bohater tęskni za dawnymi czasami, tak nastolatka zwyczajnie ich nie pamięta i współczesną jej rzeczywistość przyjmuje w prosty sposób – chodzi tutaj wyłącznie o przetrwanie. Razem tworzą małą, postapokaliptyczną rodzinę, mierzącą się z grzybową prozą dnia codziennego.
Niewiele wiadomo o rozgrywce, znając jednak dokonania dewelopera należy nastawić się na przedstawienie akcji zza pleców postaci, sporą porcję błądzenia po rozległych lokacjach (wzorowanych na rzeczywistych) - w poszukiwaniu potrzebnych do przeżycia zapasów, jak żywność, leki czy amunicja do broni palnej, plus dozę strzelania, kopania i bicia pięściami. Pokierujemy prawdopodobnie wyłącznie Joelem, jednak wyszkolona przez niego między innymi w używaniu noża dziewczyna łatwo zjeść się wrogom nie pozwoli. A właśnie – wbrew pozorom nie będziemy mieli do czynienia w czystej postaci tak zwanym survival horrorem. Twórcy przedstawiają projekt raczej jako przygodową historię obyczajową, bowiem nastawiają się w głównej mierze nie na dynamiczną akcję (choć tej nie zabraknie), lecz ukazanie uczuć, emocji walczących z nieprzyjaznym ekosystemem bohaterów.






