Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Ratchet & Crank Future: A Crack in Time kontynuuje wydarzenia z poprzednich współczesnych odsłon serii, rozpoczynając się w momencie, kiedy Ratchet wraz z przekomicznym Kapitanem Qwarkiem wyruszają na poszukiwania porwanego przez złego kosmitę Clanka. Tu w zasadzie niewiele więcej trzeba dodawać - wystarczy tylko wspomnieć, że dużą rolę w całej historii odegra zabawa z czasem, zaś wszelkie scenki przepełnione będą humorem oraz dialogami na najwyższym poziomie. ACiT zamknie również trylogię (wliczając w to Quest for Booty) Ratchetów z dopiskiem "Future", wyjaśniając wszystkie niedomówienia i kończąc niezamknięte jeszcze wątki z poprzednich części.
W temacie rozgrywki jako takiej nie czeka nas zbyt wiele innowacji. Przynajmniej jeżeli mowa o zabawie Ratchetem – wciąż mamy tutaj do czynienia z soczystym platformerem, zbieraniem tysięcy śrubek oraz unicestwianiem przeciwników przy pomocy ogromnych pukawek. Te ostatnie od zawsze były znakiem firmowym serii i ta część zdaje się kontynuuować tą chlubną tradycję. Wystarczy tylko wspomnieć, że wśród zapowiedzianych już broni figuruje chociażby przypominające żabę, żywe stworzenie, które rozbraja pobliskich wrogów przy użyciu siarczystych beknięć.
Pojawią się niemniej i bardziej konwencjonalne zabawki, takie jak obrotowa wyrzutnia rakiet czy znana już dobrze fanom serii kula dyskotekowa (sprawia, że przeciwnicy zaczynają tańczyć). Nowinką mają być sekwencje, w których Ratchet porusza za pomocą odrzutowych butów, korzystając z rozmaitych skoczni i zderzając się czołowo z bezbronnymi wrogami. Inna ważna nowość to drugi bohater, przedstawiciel rasy Lombaxów, niejaki Alister Azimuth. Choć na razie nic nie jest jeszcze potwierdzone, to obecność drugiego, w pełni mobilnego bohatera, który towarzyszy nam niemal od samego początku, pozostawia dla deweloperów otwartą furtkę na ewentualną opcję gry w kooperacji.
3D nie wyszło platformerom na zdrowie, nie wyszła również, wciąż starzejąca się brać w graniu, która z czasem zaczęła oczekiwać czegoś więcej niż ciągłego sprawdzania prędkości reakcji swych palców. Dla mnie osobiście - ukoronowaniem gatunku był Crash - wykorzystujący dobrodziejstwa 3D, jednocześnie składając pokłon starym, sprawdzonym rozwiązaniom. Spyro autorów, omawianego tu Racheta, Mario, Sonic, Rayman, wszystkie te pozycja wraz z wejsciem w trzeci wymiar straciły duszę...
Zniknąl czar, zostały tylko polygony i niemającą sensownego wytłumaczenia zbieranina jabłuszek, pieniążków, śrubek i innego badziestwa. Grałem w nowego Crasha (co za policzek dla Naughty Dog), grałem w Jacka i Dextera, grałem również w cała serię Clanków. Ładne, piękne nawet, smieszne - bez duszy zarazem. Zresztą, dla mnie Insomniac Games (choć czesto bardziej cenione) było zawsze w cieniu Naughty Dog. Co wreszcie widać na polu obecnej generacji, wśród pozycji dla dorosłego gracza.
Dźoja odwiesiłem na kołek, drugiego Super Froga się nie spodziewam. Platformówki to dziś historia, bo w starym rozumieniu już ich nie ma.
Żadna część mnie nie zawiodła to ta też ,ale ciekawi mnie po co znowu Nefarious'owi Clank :P
Hashi nie cofasz się w rozwoju mogę ciebie o tym zapewnić :)
A ktosik jakby co pierwsze trzy części Spyro (które wyszły na PSX'a) zrobili ludzie z Insomniac :D. Ale masz rację .
Wg. mnie powinny być gry harcorowe , takie co ciężkie nie są ale łatwe nie są i takie żeby się odprężyć
Dziś właśnie ukończyłem Ratchet'a i powiem, że gra jest naprawdę dobra.
Dużo zręcznościowych elementów: sterowanie przy pomocy sensorów Sixaxis (np. latanie i "deszyfrowanie zabezpieczeń" drzwi), chodzenie po ścianach, tory przeszkód itd.
Choć gra mogłaby mieć trochę lepszą grafikę to muszę stwierdzić dwie rzeczy: jest to najbardziej płynna gra na PS3 jaką widziałem (nawet przy obracaniu postaci w miejscu nie widać nawet lekkiego "szarpnięcia"), a po drugie cieniowanie niektórych elementów jest w pewnym sensie klasą samą w sobie (głównie elementy "metalowe") - maja ładną głębię. Dość sympatyczne dialogi między Ratchet'em i Clank'iem. Świetna gra na prezent dla młodszych i nie tylko...
Polecam.
Ostatnio odnoszę wrażenie, że gier nie robi już się po to aby bawiły si sprawiały przyjemność tylko żeby pochwalić ilością polygonów, fizyką lub też emanującą przemocą. Jak dla mnie powinno być więcej gier tego typu.
Czyżbym cofał się w rozwoju...







Naprawde nie rozumiem tych ktorzy sa sceptycznie nastawieni do tej gry, a ten markus to chyba zawiesil sie w rozwoju ladnych kilka lat temu.