Gran Turismo PSP
Seria Gran Turismo od zawsze kojarzona była i będzie z marką PlayStation. Polyphony Digital pierwszy raz rzuciło Japonię na kolana swym dziełem z końcem 1997 roku, USA i Europa padły do ich stóp rok później. Kolejne odsłony gry wyznaczały standardy wyścigowych symulatorów konsolowych. Dziś marka GT uważana jest za kultową, a zapowiadana od lat piąta część wywołuje niezdrowe poruszenie wśród wszystkich graczy na świecie. Co ciekawe, twórcy jeszcze w 2004 roku wspomnieli o przenośnej wersji swojego hitu na PSP, obiecując oczywiście coś niesamowitego. Minęło pięć długich lat, zaś ujawniane co jakiś czas obrazki i materiały pozwalały sądzić, że Gran Turismo w wersji na PlayStation Portable będzie przełomem i pokaże możliwości konsoli, jakich nie potrafili odnaleźć dotąd inni programiści. Rzeczywistość okazała się przerosnąć Polyphony Digital. Może oczekiwaliśmy zbyt wiele?
Niejeden fan z trzęsącymi się rękoma włoży płytę UMD do napędu (no chyba, że ma PSP Go, bo wtedy nie włoży). Pierwsze co rzuca się w oczy to świetnie wykonane nitro, które z rozmachem wprowadza nas w świat przenośnej symulacji. Przejrzyste menu od razu pozwoli poczuć się jak w domu - Polyphony starało się w jak największym stopniu przenieść klimat swoich dotychczasowych produktów na przenośną konsolę Sony. Poruszanie się po opcjach nie sprawia problemów – jest intuicyjne. Rozczarowuje jednak od razu brak znanego z dużych odsłon trybu kariery. Co otrzymujemy w zamian? Około stu wyzwań dla kierowców, choć tego typu rozrywka nie jest nowością. Wyhamuj na 100 lub 200 metrach, przejedź zakręt w odpowiednim czasie, albo wyprzedź przeciwnika na wyznaczonym odcinku trasy. Choć liczba stu zaproponowanych wyzwań wydaje się duża, to jeśli postawicie sobie za zadanie zdobycie brązu, zaliczenie ich nie powinno zająć Wam więcej niż jeden wieczór. I co dalej? Też zadałem sobie to pytanie.
Pozostałymi trybami, które oferuje nam gra, są jedynie time trial, drift trial i pojedynczy wyścig. Niestety nie uświadczycie tu połączenia z globalnym rankingiem i zasadniczo zawalczycie tylko z własnymi, ustanowionymi wcześniej rekordami. Brak jest również sieciowego trybu rozgrywki wieloosobowej – GT oferuje wyłącznie połączenie z drugą konsolą. Sztuczna inteligencja przeciwników nie prezentuje umiejętności godnych najlepszych kierowców wyścigowych i już po kilkunastu minutach jeździć będziecie tak sprawnie, że rywale oglądać będą zawsze kuper Waszego samochodu. Maksymalnie powalczyć da się z trzema przeciwnikami, co w konsekwencji sprawia, że trasy wydają się być puste, a przepychanek na drodze praktycznie nie ma. Tak, cztery auta na torze rozczarowują, szczególnie w perspektywie dłuższej rozgrywki. Chwila skupienia, wyprzedzanie i nie ma już praktycznie szans na spotkanie kogokolwiek aż do mety...
Polyphony Digital przyzwyczaiło nas do powalającej oprawy wizualnej w swoich tytułach, przygotowywana od dawna przenośna odsłona GT powinna była prezentować się więc oszałamiająco. W Gran Turismo doskonale widać niestety sprzętowe braki PSP - niemożność obsłużenia upiększających efektów wizualnych, małą pojemność nośnika oraz to, że konsola ma już zwyczajnie swoje lata. Producent owszem włożył sporo pracy w przygotowanie szczegółowych modeli pojazdów, lecz dysproporcje między niektórymi samochodami wydają się czasami aż nazbyt widoczne. Część aut prezentuje się ślicznie, część wydaje się być przeniesionymi z Gran Turismo 4 modelami z niechlujnie naniesionymi teksturami. A skoro już o tym mowa - właśnie tekstury są tutaj ogromną bolączką. Ich jakość pozostawia naprawdę wiele do życzenia, zaś wszechobecne białe paski łączące poszczególne z nich rażą na każdym kroku. Chwilami można sądzić, że Sony zbyt mocno naciskało na wydanie gry wraz z premierą PSP Go i Polyphony oddało graczom niedokończony produkt. Nie tego oczekiwaliśmy...






