Uncharted 3: Oszustwo Drake'a
Pamiętacie pierścień, który Nate nosił na szyi? Historia toczy się teoretycznie właśnie wokół niego, jako klucza do wielkiego skarbu króla Salomona, niemniej na pierwszy plan wychodzą szybko rozterki bohaterów. Trochę to dziwne, kiedy zasiadamy do produktu w zamyśle awanturniczego, zaś tutaj ciągłe marudzenie o starości, wartościach rodzinnych, czy ogólnie sensie pakowania się niepotrzebnie w dalsze kłopoty. Niestety nie składało mi się to na jedną spójną całość, acz przyznam, że dramaturgia często jest i przynajmniej w jednym momencie człowiek ma prawo rzewnie załkać, jeżeli w intymnym dialogu, po ruchu ciał oraz mimice, w głowie przewinie się smutna myśl o czymś niespełnionym. Dla tej chwili warto w dzieło zainwestować. Plus błądzenia po rozpalonych piaskach pustkowia.
Rzuca się gracza w miejsca misternie skonstruowane i jeśli nawet wydaje się, że twórcy najpierw opracowali lokacje, a potem dorobili do tego wątek fabularny, pewnych akcji się nie zapomina. Wymienię tylko może rozbijanie się po cmentarzysku okrętów, a potem ucieczkę z tonącego okrętu wycieczkowego, stale się przekręcającego, zalewanego przez wodę, czy na drugim biegunie „suchości” - przemierzanie pustyni po wybuchu samolotu nad nią. Lądowanie twarde, ale przeżyliśmy, gorzej z przetrwaniem. Człowiek kręci się w kółko, napotyka wyschnięte studnie, miewa omamy, piasek sypie się realistycznie na wszystkie strony. I ta samotna noc pod gwiazdami… W pewnych filmowych względach istne mistrzostwo. Szkoda, że gra stale nie została utrzymana na takim poziomie.
Niepokoją wyraźnie inspiracje innymi tytułami. Są wizje na wzór Assassin’s Creed i w sumie też Drake porusza się „luźno” jak Altair czy Ezio, co niekiedy wypada komicznie, kiedy automatycznie, na siłę ręką szuka on oparcia w pobliskim murze, latarni, aucie… Mamy bitki na kilka osób z obowiązkowymi sekwencjami QTE, przywodzące na myśl ostatnie pozycje z Batmanem. Z Dark Void zaczerpnięto „pionowe” strzelaniny, bo równocześnie ze wspinaniem się trzeba celować we wrogów wyżej. O oczywistych nawiązaniach do serii Gears of War, albo Tomb Raider (z powrotem do „młodocianej” przeszłości włącznie) nie wspominając. I doszło odrzucanie granatów. Ze zmian najbardziej odczuwalny jest inny „fizycznie” sposób prowadzenia ognia – o co już fani zasypali Naughty Dog falą krytyki.






