Final Fantasy XIII-2
Chociaż historia nawiązuje do ostatniej odsłony, tak do dobrej zabawy wcale nie jest wymagana dogłębna znajomość przeszłych wydarzeń. Wszystkie ważne dla obecnego przebiegu wypadków informacje są ładnie podsumowywane, a gdyby komuś jednak było tego mało to w menu znajdzie streszczenie poprzedniej części, rozdział po rozdziale. W skrócie – piękna Lightning wraz z przyjaciółmi uratowała w sumie dwa światy od zagłady, a przy okazji również swoją siostrę Serah przed tragicznym losem. Wkrótce okazuje się jednak, że nikt bohaterki oprócz rodzeństwa nie pamięta, jakby nigdy ona nie istniała. Sytuacja wyjaśnia się, kiedy z nieba dosłownie spada przystojny Noel. Przybysz z przyszłości informuje, że ktoś miesza w strumieniu czasu i wypadałoby go powstrzymać. Ruszamy w drogę.
Całą grę przejdziemy w duecie Serah plus Noel właśnie, z okazjonalnym wsparciem znanych z XIII postaci. Najwięcej czasu poświęca się dorosłemu już Hope, mniej uwagi przywiązuje do Snowa, inne rozpoznawalne twarze raptem migną tu i tam. Dałoby się przyczepić do w sumie zdawkowego potraktowania ich wszystkich, ale też od nagromadzenia herosów nikogo niezaznajomionego z „pierwowzorem” głowa nie rozboli – a pewnie taki był zamysł. Zawiłości fabuły przedstawiane są przez pięknie złożone scenki przerywnikowye przygotowane w większości prosto na silniku gry, niekiedy ustępujące miejsca starannie wyrenderowanym filmikom. Z nowości w prowadzeniu wątku mamy proste decyzje do podejmowania przy dialogach. Nie można tu popełnić błędów. Ot, czasem przy określonej opcji po prostu otrzymamy jakiś nowy przedmiot, a kiedy indziej nie.
Cieszy niezmiernie chęć nawiązania do kultowego Chrono Triggera. Centrum operacyjnym w grze staje się tak zwane Historia Crux, system kół czasu. Odblokowując w trakcie przygody specjalne bramy, aktywowane porozrzucanymi na mapach artefaktami, nie tylko stopniowo odkrywamy nowe miejscówki, lecz również ich wersje z różnych okresów, czy takie powstałe w wyniku alternatywnego rozwoju wydarzeń. Lawirowanie między nimi daje masę radości. Zmieniając coś w przeszłości wpływamy niejednokrotnie na przyszłość i odwrotnie. Absolutnie nie nudzi kolejna wizyta w niby już poznanej dokładnie miejscówce, gdyż stale okazuje się, że jeszcze coś przeoczyliśmy. Dobre jest ponadto to, iż wszelkie zbieractwo czy ganianie po lokacjach ma sens. Kolekcjonujemy specjalne fragmenty, by otrzymać za nie umiejętności (plus sekretne zakończenie). Nagradza się też przykładowo pełne zbadanie mapy lub zmierzenie z każdym dostępnym potworem.






