Enslaved: Odyssey to the West

 
Data: 27 października 2010    Platforma: PS3  Autor: Mr. MiH
8,0/10
OCENA
 
 
Dostarczyć wygłodniałym hordom „niedzielnych” graczy "siekę" z kolorowymi fajerwerkami, czy też następną kompilację kretyńskich mini-gierek nie jest żadną sztuką. Gdzie nie spojrzeć to na jeden wybitny tytuł przypada garść mało ambitnych maszynek do pieniędzy. Stąd też podjęcie się próby opowiedzenia ciekawej fabuły, w której postacie sprawiają wrażenie realnych, targanych autentycznymi emocjami, zawsze będzie dla mnie w cenie. Przy czym nie samą grą aktorską i historyjkami się żyje, a zatem potrzeba też konkretnej rozgrywki. Na tym polu najnowsze dzieło Ninja Theory nie zawsze potrafi wspiąć się na oczekiwane wyżyny, jednak zachwyca w pozostałych aspektach, co wystarczy, żeby przynajmniej dać szansę porwać się wielkiej "Odysei na Zachód"...
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Czerpanie inspiracji ze wszelkiej maści wiekowych tekstów stanowi dobry sposób na walkę z niedowładem twórczym, tak więc i ojcowie Heavenly Sword sięgnęli do przepastnych pokładów zamierzchłych dzieł. Enslaved: Odyssey to the West jest bardzo luźną adaptacją szesnastowiecznej chińskiej Wędrówki na Zachód, ale tak naprawdę poza kilkoma postaciami oraz ewentualnymi motywami ciężko mówić o wiernym odwzorowaniu jej oryginalnego przebiegu. Wcielamy się w rolę Monkey’a – swego rodzaju futurystycznego Tarzana, żyjącego w oddalonej o 150 lat przyszłości, gdzie resztki ludzkości starają się przetrwać w zdewastowanej przez wojnę rzeczywistości, z grasującymi luzem maszynami, opętanymi rządzą mordu. Nasza przygoda zaczyna się w dosyć niefortunnych okolicznościach, kiedy to bohater budzi się zamknięty w ciasnej kapsule, ulokowanej na gigantycznych rozmiarów statku handlarzy niewolnikami. Na szczęście niezbadana wola scenarzysty i magiczna otoczka bycia głównym protagonistą sprawiają, że udaje nam się opuścić klaustrofobiczną celę, a wszystko dzięki rezolutnej Trip, która również miała jakoś okazję załapać się na malowniczy rejs w nieznane.

Półnagi mięśniak pokryty tatuażami, które prawdopodobnie były wykonane przez ślepego na jedno oko rzeźnika, raczej rzadko kiedy potrafi z miejsca wzbudzić zaufanie nowo poznanej, drobnej dziewczyny. Pierwsze spotkanie Monkey’a z Trip jest niczym więcej, jak szaleńczym wyścigiem do szalupy ratunkowej, stającej się jedyną alternatywą dla rozlatującego w powietrzu transportowca. Niestety los chciał, że to czerwonowłosa hakerka pierwsza dociera do ostatniego z pojazdów, zmuszając nas do rozpaczliwej jazdy „na gapę”, niczym rzep przyczepiony do dużych rozmiarów piłki tenisowej. Przebudzenie się po tak kaskaderskim wyczynie powinno być dostatecznym powodem do radości. Ale dochodzimy do siebie ze świadomością, że gdy leżeliśmy nieprzytomni to nasza niedoszła morderczyni zamontowała nam na głowie opaskę kontrolującą wolę i życie - co już trochę psuje uciechę z zachowanego zdrowia. Zostajemy siłą przymuszeni do odeskortowania bezbronnej wobec krwiożerczych mechów Trip, nie pragnącej niczego innego, jak dotrzeć w jednym kawałku do swojego domu, gdzie według obietnicy z powrotem zwróci małpiatemu wolność. Nie ma to jak zły początek wspaniałej przyjaźni...

 

Pozycji, w których główne skrzypce szarpały mniej lub bardziej zgrane duety mieliśmy już trochę, z tym że dawno nie widziałem dzieła, gdzie tak jak w Enslaved byłaby po mistrzowsku pokazana przemiana zachodząca w relacjach pomiędzy dwójką bohaterów. Wiele osób zapewne sięgając po ten tytuł uczyni to z nadzieją, iż otrzymają wybitną zabawę, a także nietuzinkowe rozwiązania - z miejsca mogę zapewnić, że produkt Ninja Theory pod tym względem nikogo nie zaskoczy, ani tym bardziej nie zwali z nóg. Jednakże z drugiej strony zagwarantuje on prawdziwą ucztę w temacie kunsztu aktorskiego oraz zdolności programistów do nadania postaciom niepowtarzalnej wręcz wiarygodności. Może to trochę za mało, aby uczynić z gry hit sezonu, lecz nie zmienia to faktu, że podobnego efektu idzie z trudem szukać w konkurencyjnych, rozchodzących się w milionach egzemplarzy superprodukcjach. Choć tak naprawdę to trudno się dziwić, że ten element wyszedł tak, nie zaś inaczej, skoro odpowiedzialna za niego ekipa dostarczyła nam wcześniej równie fenomenalne pod tym kątem Heavenly Sword, prawda?

 
 
 
 
 
 
 
Gość radek07 (gość)   02.01.2011 01:46
dla mnie rewelacja:) jeszcze nie skonczylem ale jest to pierwsza gra od uncharted i batmana ktora mnie wciagneła..:) fajne uczucie:) dawno tak nie mialem.polecam.
 
 
Miodus Miodus   11.11.2010 17:37
Pożyczyłem i przeszedłem polecam grę każdemu , wygląda porządnie a fabułą to cud-miód wciągnęła mnie całego mam nadzieje że wyjdzie kontynuacja (każdy wie jak to się zakończyło ) ale patrząc na wyniku sprzedaży coś czarno to widzę... Średnio zadowolony
 
 
lukaszgda lukaszgda   01.11.2010 11:50
W tej grze nie ma nudy - największym minusem jest lecący na łeb framerate na xboxie i to głównie właśnie przy szybkiej akcji
 
 
Mr. MiH Mr. MiH   27.10.2010 23:56
@Szozi
No jeśli chodzi o wciąganie przez fabułę, to jest tak jak opisałem - czarna dziura porywająca bez dwóch zdań. Ale mimo wszystko tej całej rozgrywce brakuje konkretnej werwy i jakiegoś pomysłu. Wszystko to już było i na nieszczęście Ninja Theory - w znacznie ciekawszym wykonaniu.
 
 
Szozi Szozi    27.10.2010 16:23
Dobra dałem ciała to oczywiście mój post:-)
 
 
Garraty Garraty   27.10.2010 15:57
bardzo dobra gra, szkoda, że tak niedoceniona :(
czarny koń 2010 jak dla mnie!
jedyny minus to poziom trudności i czas rozgrywki.
 
 
Jedah Jedah   27.10.2010 15:45
Dzizes nie tyle, że nie potrafi grać to jeszcze ma problemy z zalogowaniem się Facepalm Wbijaj do oGw http://forum.gamikaze.pl/viewtopic.php?f...
 
 
Gość Autor komentarza (gość)   27.10.2010 14:39
Konkretna recenzja za to +.
Nie mogę się zgodzić, z tym, że mechanika jest na tyle kulawa żeby się nudziła (ogólny sens wypowiedzi).
MiHu to jest przecież tytuł na jeden weekend. Według mnie ta prostota wspinaczki to plus dla gry i chwila na odpoczynek po klepaniu blacharzy:-) Za to walka i te tzw. czasówki na hardzie, były dla mnie szczerze mówiąc dosyć trudne.
Najlepsze albo najgorsze jest to, że po skończeniu Enslaved nie mogłem znaleźć sobie miejsca, a tym bardziej jakiejś innej gry, która wciągnęła by mnie w podobny sposób.
Pozdrawiam .
ps. MiHu dziś też będę ciebie zabijał:-)
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Tytuł oryginalny
 
Kategoria
Akcja
 
Platformy
X360, PS3
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Producent
 
Wydawca
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
05.10.10
EUR
08.10.10
JAP
-
PL
-
 
PEGI