Demon's Souls
Demon’s Souls to w pewnym sensie spadkobierca klasyków pokroju "dziadka" Diablo - wpadamy z mieczem do lochu tnąc wszystko, co stanie nam na drodze i zbierając przy okazji walające się po okolicy skarby. Produkcja nie próbuje wymusić na graczu żadnych głębszych przemyśleń odnośnie sensu wszelkich poczynań, a jedynie rzuca nas w lokacje pełne pokracznych maszkar z oczywistym zadaniem głównym – wybić wszystko, co chociaż w najdrobniejszym stopniu okaże wrogość. Fabuła? Jesteśmy kolejnym z wielu śmiałków zmierzających na ratunek królestwu Boletarii, które na skutek chciwości swojego władcy zostało pochłonięte prze gęstą mgłę wypełnioną demonami gustującymi w ludzkich duszach. Nasz heros naturalnie dzielnie wkracza w ową otchłań nieustannie rozszerzającej się zawiesiny. Na wstępie mamy krótki, acz treściwy samouczek, po czym nagle spacerek „za rączkę” kończy się i zostajemy rzuceniu naprzeciw 30 metrowego bossa... Wspominałem coś o nieuchronnej śmierci?
Wraz z momentem, w którym po zgonie nasza dusza zostaje przywołana do Nexusa - czyli miejsca spoczynku wszystkich ofiar bezlitosnej mgły, rozpoczyna się rozgrywka właściwa. To miejsce stanie się najdroższa oazą spokoju, gdzie bezstresowo zarządzimy ekwipunkiem, ulepszymy swój oręż oraz nabijemy kolejne poziomy doświadczenia. Jest to również główna baza wypadowa, z której dostaniemy się do pięciu dostępnych światów podzielonych na sześć mniejszych rozdziałów. A na końcu każdego zawsze czeka przerośnięte monstrum. Oczywiście zanim rozpoczniemy misję ratowania świata trzeba wpierw odzyskać swoje pierwotne ciało. Granie w dwóch formach, astralnej i fizycznej, wiąże się ze znaczącymi zmianami w mechanice całej zabawy. Przykładowo, biegając jako duch posiadamy tylko połowę paska zdrowia, lecz za to zadajemy o połowę więcej obrażeń. Będąc żywym zaś jesteśmy w stanie przyzwać innych graczy oraz sami stajemy się narażeni na ich wtargnięcie do naszego świata.
Zabawa w lochach przypomina nieco tytuły z serii The Legend of Zelda - postać właściwie jak po sznurku zmierza tu do znajdującego się na końcu labiryntu bossa, a w trakcie zagłębiania się w dany poziom odblokowujemy przy okazji kolejne skróty, które pozwolą nam szybciej dostać się do wcześniej poznanych miejsc. Niestety wspomniane ułatwienia potrafią pojawić się dopiero po walce z lokalnym szefem, co trochę utrudnia sprawę - szczególnie, że śmierć oznacza powrót na sam początek planszy. Tak, nie dość że tracimy ciało plus wszystkie zebrane do tego momentu dusze (o nich za moment), to jeszcze cofa nas na start przemierzanego obszaru, ze wszystkimi wrogami czekającymi na powtórkę z rozrywki. Jedyny sposób, żeby odzyskać utracone punkty, to dojście tam, gdzie ostatnio spoczęły nasze zwłoki. Jeżeli jednak śmierć dopadnie nas po raz drugi upuszczone wcześniej duszyczki znikają bezpowrotnie... Zmusza to gracza do dokładnego rozważenia kolejnej wyprawy, zwłaszcza jeśli ma się w kieszeni sumkę wartą kilka godzin zmagań z potworami.
Myślę, ze recka wystarczy za odpowiedź :). Jeśli lubisz tego typu gry RPG to kupuj w ciemno. Nie powinieneś rozczarować się.
szkoda że nie wyszło na x0, trocszkę mi brakuję na klocku siekanki w stylu diablo ..






