Trine
Trine jest na swój sposób hołdem dla klasycznych, dwuwymiarowych produkcji platformowych, aczkolwiek gra opakowana została we współczesną oprawę plus zawiera kilka elementów, bez których nowoczesne tytuły obejść się zwyczajnie nie mogą - przykładowo zaimplementowano tu zaawansowany silnik odpowiadający za fizykę. Tak, mimo czerpania garściami z najlepszych wzorców, dzieło studia Frozenbyte jest na wskroś produktem na miarę XXI wieku. Stanowi również rewelacyjną propozycje dla wszystkich miłośników zręcznościówek, lubujących się do tego w rozwiązywaniu stosunkowo nietrudnych zagadek. Ciekawe, że bawić się możemy w nawet trzy osoby na jednym komputerze - co jest zjawiskiem rzadko spotykanym w dzisiejszych czasach, a co naprawdę dodaje kolorytu rozgrywce.
Akcja toczy się w baśniowym królestwie, w którym ostatnio bardzo źle się dzieje, bowiem zostało ono najechane przez armię nieumarłych. W międzyczasie do Astralnej Akademii wkrada się złodziejka Zoya Bezszelestna celem kradzieży starożytnego artefaktu. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym miejscu znalazł się również czarodziej Amadeusz Wspaniały, wieczny student magii oraz wielki amant (no, przynajmniej on tak o sobie sądzi), a jakby tego było mało, do całego ambarasu dołącza jeszcze rycerz Poncjusz Waleczny, który może i nie jest jakoś mocno błyskotliwy, jednak umie spuszczać łomot aż miło. Pech (lub los - jak kto woli) chciał, by ta trójka została związana ze sobą w jedność za sprawą właśnie tego artefaktu, po który fatygowała się złodziejka. Przedmiot zwie się „Trójnią” (tytułowe Trine). Niby nic, postacie nie przyjęły jakiejś nowej, wielce szkaradnej formy, jednak mogą „przełączać” się między sobą. Cały szkopuł leży w tym, iż nie chcą tak razem żyć, toteż niezwłocznie wyruszają na wyprawę mającą na celu znalezienie sposobu na przywrócenie dawnego stanu rzeczy.






