Symulator Farmy 2009
Jak sam tytuł wskazuje, w Symulatorze Farmy wcielimy się w rolnika. Nasz farmer w nieoczekiwanym spadku otrzymał gospodarstwo wraz z maszynami niezbędnymi do jego utrzymania. Nie ma co tracić czasu, najlepiej od razu ostro wziąć się do roboty - orać, siać, nawozić, kosić i sprzedawać będziemy na sporych rozmiarów wyspie o nieskonkretyzowanej nazwie. Miejsc do prowadzenia upraw jest co niemiara, z czasem aż można zapomnieć gdzie, co i jak dawno posialiśmy - warto w takim przypadku wesprzeć się mapą zamieszczoną w jakże obszernej, dwunastostronicowej instrukcji. Oprócz pól uprawnych na wyspie znajdziemy między innymi punkty skupu ziarna, niewielką wioskę, latarnię morską, kaplicę, a nawet tajemniczy kamienny krąg. Szkoda, że większość budynków nie ma kompletnie żadnego znaczenia i pełni jedynie rolę ”atrakcji turystycznych” (o oprawie graficznej później). Pojawia się tu również cykl dnia oraz nocy, a także zmienność warunków pogodowych, nie mają one jednak większego wpływu na rozwój wydarzeń.
Rozgrywkę da się prowadzić w dwóch trybach. Pierwszy to misje, gdzie do wykonania jest 17 zadań. Polegają one dla przykładu na przejechaniu toru przeszkód ciągnikiem z przyczepą, usunięciu za pomocą lemiesza kamieni z parkingu czy też skoszeniu łąki. Misje ściśle związane z procesem uprawy zbóż pełnia rolę samouczka - wszystko zostało tu jasno wytłumaczone, dzięki czemu w późniejszej fazie gry nie ma z tym najmniejszego problemu. Za każde zadanie można zdobyć jeden z trzech medali: brązowy, srebrny lub złoty. Kryterium, na podstawie którego przydzielane są krążki z określonego kruszcu jest czas w jakim daną misję wykonaliśmy. Specjalnych trudności tu nie napotkamy, wszędzie praktycznie bez większego wysiłku osiągniemy złoto. Potem pozostaje tryb kariery. Nie ma w nim żadnych ograniczeń czasowych, nie ma też jasno wyznaczonych celów - po prostu wsiadamy na ciągnik i jedziemy w pole. A trzeba przyznać, że nasz bohater to wzorowy stachanowiec - nie śpi, nie pije, nie pali, nawet nie je, a robi za dziesięciu. 24 godziny na dobę. Mówiąc krótko - duma partii.
Przejdźmy do tego, co w Symulatorze Farmy najistotniejsze, a zarazem najbardziej męczące i z czasem nużące, czyli uprawy zbóż. Wszyscy doskonale wiemy, że „trzeba siać, aby urosło”. Teorie wygłaszane w znanym radiu dla osób starszych można w grze poddać weryfikacji. Schemat jest prosty - każdą czynność wykonujemy za pomocą narzędzi doczepianych do traktora. Wyjątkiem jest czas żniw, kiedy to na pole wjeżdżamy kombajnem. Nie ma tu specjalnie nic odkrywczego. Mamy wyznaczone miejsca, w obrębie których możemy zasiać zboże, najpierw jednak, zanim ruszymy w pole z siewnikiem, należy podpiąć pod ciągnik pług i obszar przeznaczony pod uprawę zaorać. Potem stosujemy ziarna jednego z czterech gatunków zbóż. Zasadzić da się pszenicę, jęczmień, kukurydzę oraz rzepak, dostępna jest także trawa (nie, nie „ta” trawa – taka zwykła), aczkolwiek nie zarobimy na niej ani grosza. Kiedy już z ziemi zaczną wyrastać pierwsze źdźbła, należy w wiadomym celu rozpylić nad polem nawóz. Uff, urobiliśmy się po pachy, ale najgorsze już za nami.
Ja osobiście na miejscu GIANTS Software wrzucił bym do gry możliwość zepsucia się traktorka (mile widziana manualna naprawa), różne plagi owadów które by psuły nam zboże.
Naprawa uszkodzonego sprzętu oraz walkę ze szkodnikami można by zrobić w stylu jakichś zręcznościowych mini-gierek... Ale to tylko takie moje małe uwagi :P
...ja właściwie też :)
dobry tekst :)






