StarCraft II - Wings of Liberty

 
Data: 13 sierpnia 2010    Platforma: PC  Autor: Lizard
9,7/10
OCENA
 
 
Hell. It’s about time!” – tak krótko i treściwie Tychus Findley skomentował swój powrót do akcji. Te słowa są oto na ustach każdego starcraftmaniaka, bowiem po 12 latach (a trzech od oficjalnej zapowiedzi tytułu), w nasze ręce oddano wreszcie kontynuację kultowej już gry RTS firmy Blizzard. Jak wiemy, Wings of Liberty to zaledwie pierwsza część nowych przygód dobrze znanych nam bohaterów z pierwowzoru - w pudełku znajdziemy bardzo długą, epicką wręcz kampanię Jima Raynora przeciw Arcturosowi Megskowi. Ostatecznie jest to prawdopodobnie najbardziej grywalna strategia zbliżającej się dekady.
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Szczerze wątpię, by były osoby nie znające uniwersum StarCrafta, jednak na wszelki wypadek szybko przedstawię, na czym polega rozgrywka. Do dyspozycji dostajemy trzy strony konfliktu – Terran, Zergów i Protossów, każda o różnych systemach rozwoju. Pierwsza reprezentuje ludzkość, ich oddziały to futurystyczna piechota, wojska zmechanizowane oraz siły powietrzne. Zergi (lub Zergowie) to z kolei rasa przerażających, bezlitosnych obcych, zalewających przeciwnika hordami wszelkiego typu robactwa, a budowle ewoluują tu z żywych organizmów. Protossi stanowią za to najbardziej zaawansowaną technologicznie nację. Manipulując czasem i przestrzenią są w stanie błyskawicznie przywoływać swoje budynki, jak też jednostki, wprost ze swojej ojczystej ziemi – Aiur. Wszystkie rasy zaliczyły rzecz jasna spory skok technologiczny w stosunku do „jedynki” i wymyśliły, tudzież wyewoluowały nowe, potężne jednostki, stare zaś otrzymały dodatkowe zdolności. Wprowadzono też szereg zmian czyniących rozgrywkę bardziej strategiczną niż zręcznościową. Ale nadal trzeba mieć niezły refleks, bo gra nie zwolniła ani trochę.

Główny „zły”, Arcturus Megsk, to były rebeliant, któremu władza przesłoniła ideały. Wprowadził taki sam reżim, z jakim walczył – swoisty nowy „Dyrektorat”. Do akcji wkracza też Kerrigan ze swoim planem zemsty, za to co jej on uczynił, a jakby tego było mało, demiurgowie Zergów oraz Protossów, legendarni Xel’naga, także powracają. Proroctwo się wypełnia i choć na razie nie wiadomo, czy przybywają niosąc ocalenie, czy zagładę, tak ich kolejne twory – Hybrydy, z całą pewnością nie mają pokojowych zamiarów. My, czyli Terranie, oczywiście jesteśmy tymi dobrymi, chociaż nie zawsze do końca moralnymi. Przemierzając uniwersum na pokładzie krążownika Hyperion, będziemy wykonywać szereg rozmaitych misji. Początkowo głównym celem jest pozbycie się ciemiężyciela Mengska, jednak finanse (a w zasadzie ich brak) pchną nas w pogoń za artefaktami dla tajemniczej fundacji Moebiusza. Cały czas przyjdzie również odpierać ataki Zergów, którzy zbiegiem okoliczności też urządzają sobie wykopaliska. Zadania są zróżnicowane, czasami wzbogacone o wybór sposobu ich rozwiązania, co ma raczej mniejszy wpływ na całość fabuły, ale jest ciekawym dodatkiem. Wspomniany powrót Xel’naga objawi nam się w wizji Zeratula – mini-kampanii, w której zagramy Protossami.

 

Całości dopełnia dosyć humorystyczny klimat posiadówek w Kantynie, gdzie można obejrzeć wyborne aktualności ze starcraftowej telewizji UNN, pograć na automacie w Zagubionego Wikinga, czy pogapić się na tańczącą na rurze elfkę z World of Warcraft. Podobnych smaczków jest w grze całe mnóstwo – od latających toalet, przez ukryte opcje dialogowe, na osiągnięciach w rodzaju „Dowiedz się, co wygrał Matt Horner grając w pokera” kończąc. Tych ostatnich są całe setki – prawdziwa gratka dla wszystkich „achievementowych” pań (i panów) lekkich obyczajów. Wspomnieć trzeba także o genialnej otoczce towarzyszącej wprowadzaniu do rozgrywki nowych, śmiercionośnych wynalazków mechanika pokładowego – Rory’ego Swanna. Tylko napomknę o dodatkowych wyzwaniach w trybie dla samotnego gracza i czterech poziomach trudności - z opcją Brutal zarezerwowaną dla najlepszych. Żaden produkt Blizzarda nie obejdzie się też bez kapitalnych wstawek filmowych. Te z SCII: WoL to ścisła światowa czołówka.

 
 
 
 
 
 
 
Lizard Lizard   18.08.2010 20:31
Oryginalnie w tekście nie było słowa "prawdopodobnie" Szczęśliwy Dla mnie SC2 właśnie taką grą jest Szczęśliwy A jak mawiała moja pani od niemieckiego - "życie i tak wszystko zweryfikuje".
 
 
Gość Autor 11 (gość)   18.08.2010 15:31
"Ostatecznie jest to prawdopodobnie najbardziej grywalna strategia zbliżającej się dekady"
Osobiście wolałbym się dowiedzieć, czy jest to najbardziej grywalna strategia tej dekady.
 
 
Lizard Lizard   16.08.2010 17:11
@Necromos,
to załatw sobie trial keya. Pograsz 7 godzin w multi, a potem jako "gość" możesz przejść kampanię. Kilka osób już potwierdziło, że można tak zrobić, więc masz grę za darmo. Kupić będziesz musiał dopiero jak będziesz chciał dłużej pograć na BN. Wszystko to legalnie.
 
 
jcraft jcraft   16.08.2010 14:00
@Necromos - większy fragment tej ceny to multi - choćby w Rosji sam single można kupić za równowartość 50 złotych (czemu w Polsce tak niema się pytam? Z chęcią bym skorzystał), a w Polsce cena jest przegięta, a nie przegięta po prostu - na zachodzie cena 59,99$ to nic niezwykłego w przypadku premier.

"wg mnie a tłumaczenia w stylu bo wydaliśmy tyle i tyle i musi się nam to zwrócić to żenada" - cóż Blizzard z ceny nigdy się nie tłumaczył bo jak już pisałem wyżej - w większości państw taka cena to nie jest niczym niezwykłym (a to że Polskę potraktowali jak resztę świata - no cóż co poradzimy).

I może i SC2 jest odgrzewanym kotletem - ale przyprawionym i odgrzewanym przez prawdziwie mistrzowskiego mistrza kuchni tak, że smakuje jak świeży Bardzo szczęśliwy
 
 
Necromos Necromos   16.08.2010 13:37
Rozumiem argumentację w stosunku do DoW2, sam uważam że gra jest przesadzona patrząc na nią kontekstem DoW. Sam jestem zwolennikiem starych RTS-ów i nie mam nic przeciwko nim, wręcz bardzo je lubię jak mam wolną chwilę jednak dać graczom nową grę na starym odpicowanym silniku z "social" i kazać sobie płacić za to 170zł to przesada... Zrozumiałbym jakby naprawdę dali jakieś uber zmiany, coś super innowacyjnego co by przyciągnęło jeszcze więcej osób o ile to możliwe lecz stary odgrzany kotlet za taką cenę to skandal wg mnie a tłumaczenia w stylu bo wydaliśmy tyle i tyle i musi się nam to zwrócić to żenada. WoW przynosi im takie zyski co rok, jakie oni ponieśli "straty" na tworzeniu SC2... jak nie kilku SC2 ;p
 
 
jcraft jcraft   16.08.2010 12:53
Oczywiście nie mam nic przeciwko zmianom - wprost przeciwnie są mile widziane. Ale zmian drastycznych jeśli mamy do czynienia z sequelem nie lubię: dla przykładu Dawn of War a Dawn of War 2, w jedynce mamy RTS-a (różniącego się trochę od standardów, ale nadal RTS-a), ale za to kampania single w "dwójce" to przegięta zmiana, z RTS-em single prawie nie ma nic wspólnego (już nie mówiąc o tym, że kampania DoW2 jest strasznie mało urozmaicona i monotonna - kompletne przeciwieństwo SC2).
 
 
GL1zdA GL1zdA   16.08.2010 12:42
Ja też wolę stary dobry mechanizm RTS, niż to co jest w Dawn of War. Owszem, na początku wyglądało to fajnie, ale im dłużej grałem, tym bardziej tęskniłem za standardowym modelem.
 
 
jcraft jcraft   16.08.2010 11:48
@Necromos - mnie to nie dziwi bo gdyby zmiany były zbyt duże, spora część osób by gry nie kupiła. Jak już pisałem, niektórzy uważają że SC2 to już nie StarCraft bo wprowadzono zbyt poważne zmiany względem pierwowzoru, a do tego większość na siłę...

No i jeszcze jedno - nie każdy lubi "innowacyjne" RTS-y, ja np. wolę zwyczajny stary oldskulowy mechanizm: wydobywaj surowce, rozbuduj bazę, zbuduj armię, zniszcz przeciwnika (właśnie jak SC), ostatnim "innymi" RTS-ami które przypadły mi do gustu były wszystkie Homeworldy - wszelkie inności jak Company of Heroes, Dawn of War (w szczególności dwójka), Empire at War - odrzuciły mnie od siebie bo zbyt różnią się od modelu RTSa jakiego ja lubię.
 
 
Lizard Lizard   16.08.2010 11:42
We wszystkie inne gry, które mam nie grałem tyle (łącznie) co w samego Starcrafta. Dla mnie to jest odpowiedź. Poza tym subtelne zmiany, ale jednak konkretna kampania i powiedzmy "odświeżone" multi, bo jednak jest to 3d, zupełnie nowa grafika, nowe jednostki i nowy BN.

Mnie cena nie odstraszyła. Już widziałem cd-keye na Allegro za 80zł. Pewnie z generatora, ale jeszcze góra 2-3 miesiące i cena będzie bardziej znośna. I nie będzie jak w przypadku innych gier, np. RDR, że się znudzi i po pół roku od premiery nie będzie z kim grać. Tu zawsze będzie mnóstwo ludzi.
 
 
Necromos Necromos   16.08.2010 11:15
I teraz pytanie za milion punktów, skoro tak jak to napisał jcraft zmiany są subtelne to dlaczego blizz każe sobie płacić ok 180ziko za odgrzewanego kotleta a ludzie to kupują? Ta sama sprawa ma się do wszystkich gier Blizarda a zwłaszcza WoW-a. Choćby dodali cokolwiek i powiedzieli, że to zmiana gigantyczna fanatycy i tak kupią to po Bóg wie jakich cenach by to nie było... i Blizz to wykorzystuje... Jak dla mnie to jest skandal aby dostać odświeżoną grę za cenę 2 "dobrych".
 
 
Maugan Ra Maugan Ra   16.08.2010 09:08
dobra recka liz Szczęśliwy
 
 
jcraft jcraft   15.08.2010 12:24
@ignus - no to było kupować? Przecież już długo przed premierą było wiadomo jak będzie wyglądać mechanika gry. A chyba każdy zainteresowany SC2 dobrze wiedział, że zmiany będą raczej subtelne. (a i tak są ludzie, którzy narzekają na zbyt duże zmiany względem pierwowzoru...)
 
 
ignus ignus   15.08.2010 11:34
ciekawe czym szpanuję. może tym, że zapłaciłem dwie stówy za grę z mechaniką sprzed 10 lat, i która zniszczyła to co relic próbował wnieść nowego do gatunku. a z tą kulturą z prawdą się nie rozminąłeś. ale ja przynajmniej się do tego przyznaję.
 
 
adwark adwark   14.08.2010 19:31
@ignus - Tak mówiąc sam się prezentujesz jako internetowe szpanujące dziecko. Jeśli nie jesteś kimś takim to naucz się kultury.
@Sal - To co powiesz o tym że że MW2 można przejść w 5-6h na jednym włączeniu(Własne doświadczenie). Jednostki terran może są średniawe, ale przynajmniej nie zniszczyli Battlecruisera który wciąż z wyglądu jest moją ulubioną jednostką. A filmiki? Mi nawet na jednych z najsłabszych(low-mid) detalach wyglądały bardzo dobrze. Może fakt że gram w Starcrafta a nie jakąkolwiek inną grę wpływa na moją ocenę, ale one naprawdę dobrze wyglądały jak dla mnie. A Warhammer jeśli masz na myśli jakikolwiek to co najwyżej DoW 1 z dodatkami, bo 2 jest słaba, małymi grupkami, żadnego budowania, tylko walka (tą samą wadę ma C&C4 choć on na dodatek ma tylko jeden tryb co sprawia że jest jeszcze słabszy w mojej opinii).
 
 
Gość wh40k=nie (gość)   14.08.2010 13:22
Panie Sal:
Gdy przechodzi pan kampanię na poziomie Casual, to niech się pan nie dziwi, że szybko się kończy. Grając na wyższym poziomie, granie "kupy", nic nikomu nie da, nie raz trzeba wygrać jedynie czystym sprytem, a każda misja jest inna. Co innego w DoW, gdzie kampania jest po prostu żałosna. Powtarzalna, wręcz nudzi się po 2h gry, nie zależnie od poziomu trudności, nie jest to żadne wyzwanie, dla kogoś obeznanego z RTS'ami. Dzwiękowo SC2 napewno wychodzi lepiej niż DoW, jedynie graficznie jest w plecy - odbija to sobie grywalnością gdzie przebija DoW'a na głowę.
 
 
ignus ignus   14.08.2010 12:20
najbardziej grywalna? najbardziej daremna chyba. pograjcie sobie w company of heroes lepiej dzieci, a nie w te rozdmuchane przereklamowane odgrzewane kotlety.
 
 
Lizard Lizard   14.08.2010 11:33
@amigib
Wiele razy słuchałem i ostatecznie uznałem, że te teksty są z końcówkami "-ej" :)

@Sal
Nie do końca jest tak, że zawsze wygrywa się "kupą". Misje z Novą, albo Toshem, to pokazy umiejętności pojedynczych bohaterów. Misje z Zeratulem również. W pozostałych... no cóż - trzeba mieć wojsko, a im więcej tym lepiej. Obrona przed Zergami na Brutalu, czy "Noc żywych trupów" były by dosyć ciężkie bez produkowania nowych jednostek.

Co do wyglądu czołgów. Tak jak napisałem... zaledwie znośne. I tak jest o niebo lepiej, niż ten pierwszy zaprezentowany trzy lata temu, i przyjemniej się rozkłada, ale wygląda jak kartofel. Gruby, obły... nijaki.

Cutscenki "na silniku gry" może i tak, ale te prawdziwe, to mnie osobiście wgniotły w fotel. Najbardziej ta z Zeratulem w okolicy świątyni. Kwestia gustu myślę.

Jest nawet achievement, żeby przejść kampanię w mniej niż 8 godzin na normalu. Pamiętam, że rok temu na HotZlocie kiedy opowiadano o "Call of Juarez: WIęzy krwi", powiedziano, że właśnie 8 godzin to czas potrzebny na jej ukończenie. W SC2 mamy też multi i kiedy spojrzeć na "jedynkę", w którą gra się nadal, to "dwójka" niejednemu wyjmnie kilka lat z życiorysu. W finale więc i tak dostajemy bardzo, bardzo dużo.
 
 
Gość amigib (gość)   13.08.2010 23:56
jeśli już to „my pancerni, zawsze celni" hehe
 
 
Gość Sal (gość)   13.08.2010 23:01
Nie zgadzam się kompletnie z recenzją. Mnie gra zawiodła. Kampania jest za krótka (skończyłem w bodajże 3 wieczory) grywalność taka sobie. Zawsze sprawdza się strategia - "kupą mości panowie" i wygramy każdą misię. Nie wiem dlaczego autor recenzji chwali te beznadziejne filmiki, wysiadają nawet przy leciwym już Diablo II. Nawet tam byłu dużo lepsze i bardziej klimatyczne. Ponadto za mała różnorodność jednostek, same jednostki terran (szczególnie czołgi) wyglądają jak narysowane przez 10 latka. Już lepiej zagrać w Warhammer 40 000. Jak na tyle lat pracy nad grą to się nie popisali. W mojej ocenie 7. I to z sentymantu aż tyle.
 
 
Gość Daro (gość)   13.08.2010 22:23
NW power ! Puszcza oko
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Kategoria
Strategia
 
Platformy
PC
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Producent
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
-
EUR
27.07.10
JAP
-
PL
-
 
PEGI