Rage
Skrót fabuły - asteroida Apophis znalazła się na kursie kolizyjnym z Ziemią. Niestety, tym razem zabrakło Bruce'a Willisa i tak 23 sierpnia za niecałe 18 lat jesteśmy świadkami kataklizmu. Fala uderzeniowa niszczy wszystko na drodze, zamieniając w perzynę to, co stworzyła cywilizacja. Ponad wiek później bezimienny bohater, którego losami przyjdzie nam kierować, budzi się z przydługiego snu w kapsule ratunkowej zwanej Arką. Nieśmiało wychodzi na zewnątrz i już kilka chwil później zostaje zaatakowany przez bandytę. Z opresji wyratowuje go mieszkaniec pobliskiej osady. Oczywiście stajemy się jego dłużnikiem, stąd w ramach wdzięczności wykonamy dla niego garść zadań. Dowiemy się przy okazji, że okolica jest terroryzowana przez gangi oraz mutantów. Tajemniczy rząd Authority nie daje sobie rady z problemami ludności wielkiego pustkowia. Co więcej - jego członkowie podobno polują na podobnych do nas zahibernowanych...
Będziemy starali się przede wszystkim przeżyć, korzystając z gościnności tych, którzy przetrwali. Nie ma szczytnego, niezwykle ważnego celu. Pomagamy społeczności, rozwiązując problemy ze zbirami, napromieniowanymi czy też władzą. Nawet zadanie na zakończenie okaże się stosunkowo standardowe - to chyba pierwsza gra id, gdzie nie musimy się rozprawić ostatecznie z wielkim złym bossem. Misje dostajemy dosyć zróżnicowane, w każdej zaś przyjdzie zmierzyć się z pokaźną liczbą wrogów - Rage w końcu reprezentuje określony gatunek. W większości zetrzemy się z mutantami, kierowanymi jedynie agresją, zabijającymi wszystkich w zasięgu wzroku. Nie imponują inteligencją - stadnie rzucają się na nas z krzykiem tylko po to, aby stracić głowę od strzału ze strzelby… Nieco trudniej unicestwić dopiero tych rażących z daleka. Bandyci są już bardziej rozgarnięci - potrafią chociażby korzystać z osłon, lecz im także zdarzy się głupio wejść pod lufę. Najwięcej krwi napsuje graczowi zdecydowanie wojsko. Żołnierze próbują działać w zorganizowanej grupie i wychodzi im to w sumie całkiem nieźle.
Rozbudowywany z czasem arsenał to nic ponadprzeciętnego - pistolet, strzelba, karabiny maszynowe, wyrzutnia rakiet plus działo energetyczne. Ciekawym dodatkiem jest kusza, pozwalająca na bezszelestne pozbywanie się przeciwników, a ponadto sporo zamieszania wywołują bełty do przejmowania na chwilę kontroli nad trafionym wrogiem. Tak, do każdej giwery mamy kilka rodzajów amunicji - bardzo przydatne są pociski EMP, psujące wszelkie urządzenia elektryczne. Zaskakują mocniej dopiero zabawki montowane na podstawie znalezionych schematów. Zdalnie sterowany samochodzik wciśnie się w każdą szczelinę, zaś przyczepiony do niego ładunek wybuchowy rozerwie na strzępy niejeden niczego niespodziewający się oddział nieprzyjaciół. Ustawione w strategicznym miejscu działko umożliwi lepsze panowanie nad polem bitwy, wspomoże nas w krytycznych momentach też całkiem inteligentny mechaniczny pająk. A jeśli to będzie za mało i otrzemy się o śmierć, tak wszczepiony defibrylator przywróci nas do życia. Niestety - ze względu na długi czas ładowania nie możemy z niego za często korzystać.






