Left 4 Dead 2
Ponownie do czynienia mamy z nieznaną chorobą zmieniającą ludzi w nieumarłych. Historia rozpoczyna się, gdy czwórka przypadkowo poznanych osób zamierza sie ratować ucieczką jednym z helikopterów przysłanym przez armię. Jakież to zdziwienie ogarnia Coacha, Ellisa, Nicka i Rochelle, kiedy ostatni śmigłowiec zawija im się sprzed nosa. Od razu zdają sobie sprawę, że będą musieli jakoś poradzić sobie sami. W tym momencie przejmujemy sterowanie nad jedną z postaci. Kampanię da się przechodzić samotnie, będąc wspomaganym przez boty, lecz największą frajdę sprawia ogrywanie tytułu w trybie kooperacji, wraz z przyjaciółmi, bądź też przypadkowymi ludźmi. Do przebrnięcia mamy pięć scenariuszy powiązanych ze sobą fabularnie. Każdy posiada swój unikatowy i oryginalny klimat - trzeba przyznać, że twórcy naprawdę się tu postarali.
Ale to naturalnie nie wszystkie opcje zabawy. Przyjdzie nam również mierzyć się choćby w trybie, który został ochrzczony przez Valve niewiele mówiącą nazwą „Kontra”, a przypomina nieco klasyczny drużynowy deathmatch dla maksymalnie ośmiu graczy. Czwórka gra jako ocaleni (bo tak nazwani są nasi bohaterowie), a reszta robi za zarażonych, czyli zombie ze specjalnymi umiejętnościami. Kolejną możliwością spędzenia przyjemnie czasu z Left 4 Dead 2 jest „Poszukiwacz”. To także drużynowa demolka, jednak celem ocalonych jest zebranie odpowiedniej ilości kanistrów z benzyną i zatankowanie np. pojazdu. Poczwary im w tym przeszkadzają, co rundę zmiana stron. Ostatni z trybów gry wieloosobowej to zaś ”Przetrwanie” - zadaniem czwórki chojraków jest utrzymanie się przy życiu jak najdłużej, odpierając falowe ataki zarażonych.
Rozgrywka dla samotników (przechodzimy po kolei kampanię, bądź szarpiemy w wybranym przez nas etapie) stanowi tu swego rodzaju tryb treningowy pod multi, pomagający zapoznać się z poszczególnymi mapami. Zaręczam, że nawiązanie boju z zombie w czwórkę daje zdecydowanie więcej zabawy, do tego komunikacja głosowa to idealne dopełnienie całości. Oczywiście nie jest wymagane, aby w drużynie był komplet - kiedy kogoś nie ma natychmiastowo zastępuje go bot. Niestety te, choć nie najgorzej zaprojektowane, czasami bywają dość kapryśne i w gruncie rzeczy mało pomocne. Jasne, na średnim poziomie trudności nie ma najmniejszego problemu, żeby wraz z postaciami sterowanymi przez komputer ukończyć grę, tak niemniej przy ekspercie, gdzie zombie idzie zabić tylko przy pomocy strzału w głowę, nie ma na to raczej szans.
PS: A gdzie Spaidi?? Evil Dead czeka na gre.
hahaha :D
Mnóstwo zabawy, krwi i mózgożernych zombie które możemy zmieść z powierzchni wieloma broniami:D






