Far Cry 2
Surowa Afryka
Przy okazji zapowiedzi Far Cry 2 często pojawiały się porównania do Crysisa. Wiadomo było, że afrykańska mieszanka lasów i sawanny różni się zdecydowanie od azjatyckiej dżungli oraz zmrożonych krain, ale dzieło spod skrzydeł Ubisoftu absolutnie zaskakuje, można by powiedzieć minimalistycznym podejściem do sprawy konfliktów zbrojnych, kreacji świata, a także postaci głównego bohatera. Jaka jest Afryka według twórców? Surowa i brudna. Wypełniona bezludnymi przestrzeniami porośniętymi przez trawy albo gęste krzewy, lasy, plus porozrzucane korodujące wraki samochodów. Zalana raz oślepiającym słońcem, raz mrocznym cieniem, czy czekoladowo-czarną nocą.
Panuje tutaj również złowroga cisza. Bo choć spodziewamy się wrogów kryjących się za krzakami, musimy przyzwyczaić się do nowej, a obcej większości strzelanek rzeczywistości. Celem gry jest faktycznie zabicie „tego głównego złego”, czyli Szakala, który za złoto oraz diamenty dostarcza lokalnym frakcjom broń, jednakże przebieg głównego wątku nie jest regularnym kroczeniem ku finalnej fortecy. Afryka ze swoimi chorobami, biedą i osobliwościami przyrody wymusza spędzenie czasu na oswojenie się nie tylko z klimatem, lecz także lokalną sytuacją, możliwościami zarobku – czyli tak naprawdę sposobem przeżycia.
Szary bohater
Choć zasada „jaki świat, taki bohater” może zabrzmi prosto, nie jest wcale taka oczywista. Przyzwyczajeni do standardowych kreacji najchętniej widzielibyśmy jakąś odmianę uber-soldiera czy twardziela zdeterminowanego sytuacją, jak Jack Carver z pierwowzoru lub Max Payne. A bohater Far Cry 2 to najzwyczajniejszy w świecie najemnik, który nie ląduje na spadochronie uzbrojony po zęby w srogi arsenał, tylko wjeżdża starym jeepem do miasteczka ze zwyczajną bronią na ramieniu. W dodatku zaraz daje się rozłożyć malarii. Postać nie jest też samotnym wilkiem, co to potrafi sam zadbać o wszystko. Zaczynamy z jakimś cieniawym pistolecikiem, zaś w toku akcji zdobywamy coś w stylu Kałasznikowa. Przy czym zaraz okazuje się, że stara, zmęczona wojną broń zaczyna się zacinać wymagając ręcznego odblokowania.
Co do celności wrogów, zgadzam się. Drażni to trochę jak schowam najemnika w gąszczu liści, że świata nie widzi, do tego w kamuflażu ze sklepu, a tu nagle ktoś stoi 50 metrów dalej i strzela w niego jak do tarczy.

"Chyba nie przeczytałeś w ogóle mojej recenzji skoro piszesz coś o "błękitach i cukierkach" :). Przecież ja wyraźnie zaznaczyłem, że brak tych elementów ma logiczne uzasadnienie. Ale i tak mógłby być wykonany lepiej - Crysis bez dwóch zdań ma lepszą grafikę"
Nie zrozumieliśmy się b-side... Po pierwsze przeczytałem dokładnie Twoją recenzję. To o czym pisałem, to moje własne spostrzeżenia i kierowane są w stronę ludzi którzy ciągle narzekają na to, że FC2 jest "beżowo-szary" czy "blady"... najwyraźniej nie poświęcając grze więcej niż 1-2 godziny! Myślę że to błąd bo gra jest jedną z najlepszych produkcji wydanych w 2008 roku. Po prostu trzeba chwilę "przysiedzieć" i dać jej szansę a nie swoje zdanie utwierdzać na podstawie kilku postów przeczytanych gdzieś na forach!
Co do Twojej (-ich) recenzji b-side to kawał dobrej roboty, są rzetelne i szczegółowe! Tak trzymajcie bo stajecie się powoli jednym z lepszych serwisów o gaming'u w kraju!
Grałem w te grę bo miałem nadzieję na dobrą rozrywkę w obecności dobrej grafiki a nie odwrotnie.
Utrudnienia moga wynikac tez z poziomu trudnosci no ale jesli nie jestes dosc dobry to nie wlaczasz od razy na najtrudniejszy poziom, nie?
Kapitalnie rozwiazane jest zacinanie sie broni - ladnie wyglada i ma klimat kiedy sp...suje sie w najmniej odpowiednim momencie. Rowniez wspomniane w recenzji koktajle Molotowa wcale nie sa takie zle - dzialaja, jesli tylko rzucic je w odpowiednie miejsce.
Kolejna swietna sprawa to fakt, ze postrzelony wrog moze zaczac uciekac kulejac i potykajac sie, szukac pomocy lub lezec wijac sie i probujac dobyc broni kiedy staniesz nad nim z maczeta...
Gierka ma mase pozytywnych motywow i z czystym sumieniem moge ja polecic (z reszta nawet recenzent ktoremu tytul podoba sie mniej niz mnie wystawil mu wcale nie taka niska ocene).
"w Crysis'ie, tam byliśmy mimo wszystko prowadzeni po sznurku!'
Po sznurku, bo to gra fabularna, zabawa w komandosa, a w najemnika-wolnego strzelca . Ale już swoboda przy wykonywaniu misji jest ogromna.
"Co do czepiania się grafiki, to Panowie nie wiem na jakim sprzęcie to testowaliście?"
Po pierwsze my "nie czepiamy się", tylko podchodzimy do sprawy krytycznie. I subiektywnie. Testowałem na odpowiednio dobrym sprzęcie, żeby udźwignąć Ultra.
Chyba ne przeczytałeś w ogóle mojej recenzji skoro piszesz coś o "błękitach i cukierkach" :). Przecież ja wyraźnie zaznaczyłem, że brak tych elementów ma logiczne uzasadnienie. Ale i tak mógłby być wykonany lepiej - Crysis bez dwóch zdań ma lepszą grafikę.
To jest po prostu nudne i wręcz męczące! Na dobrą sprawę można chodzić między dwoma sąsiednimi posterunkami i co chwila zabijać pojawiających się tam najemników. Każda misja to monotonne brnięcie przez kolejne, te same albo tak samo wyglądające posterunki... z czasem staje się to tak żenujące, że po prostu nie wytrzymuję dłużej niż godzinę gry, a do końca jeszcze mi trochę zostało.
Broń - dno. Dlaczego? A no dlatego, że bardzo, ale to bardzo cenię sobie realizm w tej dziedzinie, a tutaj niestety go sporo zabrakło. Bo np. jakim prawem amunicja od Star .45 pasuje do Desert Eagle .50, a co ciekawsze nawet do Makarova, który ma kaliber bodaj 5,54mm? To samo karabiny, do broni zakwalifikowanej w grze jako karabin szturmowy możemy pobrać amunicję od każdego zabitego, kto miał karabin szturmowy, czyli np. bierzemy amunicję od gościa z AK47 (kal. 7,62) i strzelamy nią z MP5 (kal. 9mm)! To samo ze skrzynkami z amunicją, są ich aż 3 typy, podczas gdy amunicji do broni jest typów ze 40!!! Wiem, czepiam się teraz, ale takie właśnie drobiazgi, często nawet przemykające niezauważenie, bardzo dobrze wpływają na grę. Dla mnie to są poważne niedociągnięcia w grze, która ma być realistyczna...
Na najwyższym poziomie trudności nasz najemnik przenosi w zapasie aż DWA zapasowe magazynki do pistoletu i DWA do karabinu, chociaż każdy normalny człowiek więcej by sobie wepchnął w gacie. W taśmę, którą można dokupić w sklepie wchodzi AŻ JEDEN MAGAZYNEK! Co to przepraszam jest, taśma czy wisiorek na szyję? Ja rozumiem, że twórcy gry postanowili w ten sposób utrudnić grę, ale chyba deczko przesadzili. Znacznie lepiej było by, gdyby utrudnieniem była mała dostępność amunicji (zróżnicowanej w zale
sprzęt mam jaki mam bo p4 3ghz, 2gb ram i hd2600xt nie nazwe cudem techniki, ale crysis nie chodził zapłynnie mi na medium a far cry 2 dorównuje mu grafiką i przepięknie chodzi na very high.
Wielkość i otwartość świata a także swoboda podczas wykonywania misji - to czego brakowało w Crysis'ie, tam byliśmy mimo wszystko prowadzeni po sznurku! Kolejny plus to tony smaczków i znajdziek (zacinająca się broń, "leczenie" ran i wiele innych)! Crysis'a oczywiście bardzo lubię ale imho FC2 jest lepszy!
Co do czepiania się grafiki, to Panowie nie wiem na jakim sprzęcie to testowaliście? Mam GF'a GTX 260 i jak dla mnie grafika wygląda bardzo dobrze, nie jest cukierkowo-kolorowa ale wygląda tak, jak powinna wyglądać sawanna! Woda... no cóż znów nie można liczyć by była błękitna jak w Crysis'ach!
Kolejna sprawa... HDR jest obłędnie prawdziwy, jeszcze lepszy niż w Crysisie!
Według mnie Crysis wygląda lepiej ale tylko pod DX10 i z włączonym antyaliasingiem przeźroczystych tekstur! W innych wypadkach grafika w FC2 jest bardziej smooth! ;)
Rozdzielczość / jakość tekstur, bump mapping i cienie są ponownie lepsze w FC2!
I na koniec wielka pochwała dla dobrej optymalizacji engine'u! Nie trzeba SLI lub CF by spokojnie pograć w wyższych rozdziałkach, ultra detalach i z AAx8!
Ja polecam z czystym sumieniem, gra warta swej ceny!
Procesor: 3,2GHz Intel Pentium 4 lub odpowiednik
Pamięć: 1 GB RAM
Dysk: brak danych
Napęd DVD: brak danych
Karta dźwiękowa: zgodna z DirectX
Karta graficzna: minimum 256 MB, zgodna z shader model 3.0
DirectX: brak danych







